Corrida

Corrida opowiadanie Corrida – Azael – opowiadanie erotyczne 

Dostrzegła jego spojrzenie błądzące po swojej twarzy. Stała, tak samo jak inni, w tłumie, podnieconej wyczynami torreadora gawiedzi. Chwila krzyczała tak jak wszyscy „Oleee!”, wspomagając dumnego torreadora w jego wyczynach na arenie. Uśmiechnęła się do tego nachalnego spojrzenia spod gęstych kruczoczarnych brwi. Ruchem głowy pokazał jej wyjście.

„Co on sobie wyobraża” pomyślała, ale posłusznie zaczęła się przeciskać we wskazanym kierunku. Kiedy stanęli obok siebie okazało się, że jest niższy od niej, raczej krępy, silny jak byk z areny. Odwrócił się i zaczął iść w głąb korytarza, którego wcześniej nie widziała. Nie odwracał się, nie sprawdzał czy za nim idzie. Taki pewny. Tłum ponownie wrzasnął „Oleee!”.

Szła za nim pod rzędami ławek i siedzącymi na nich ludźmi, wśród których panowała duszna ciemność. Gdzieniegdzie między ławami przenikało nikłe światełko.

Mężczyzna gdzieś zniknął. Poczuła ostrą woń potu i piżma.

– Byki – pomyślała – zagroda areny.
Wtedy poczuła rękę na swojej piersi. Drgnęła. Sama nie miała pojęcia, dlaczego nie wydała z siebie żadnego dźwięku. Za to torreador musiał w jakiś wybitny sposób ugodzić byka, gdyż tłum przez chwilę oszalał. Twarda, kwadratowa dłoń bardzo silnie ściskała jej pierś. Bezwolna, z opuszczonymi wzdłuż tułowia rękami pozwalała drugiej dłoni błądzić wokół jej pośladków i łona. Stała tam, nie wiedząc, co zrobić  a ręce mężczyzny błądziły po jej ciele, jak ręce ślepca, bez żenady, jakby robiły to od zawsze a jej ciało należało do nich absolutnie. Kiedy sunęły po piersiach, jakby automatycznie dotykały sutków pod bluzką poszczypując je delikatnie. Kiedy błądziły przy karku, ich siła i nacisk zwiększały się zdecydowanie, wywołując dziwnie przyjemne mrowienie gdzieś u podstawy kręgosłupa. Same dłonie… Bez ciała, do którego można się przytulić. „Oleee!”

Spróbowała się oprzeć o właściciela tych cudownie bezczelnych rąk, ale ze zmieszaniem stwierdziła, że opiera się o inne dłonie, podobne do pierwszych, ale zdecydowanie twardsze. Półmrok, który spowijał pomieszczenie nie pozwalał na dostrzeżenie żadnego szczegółu. Widziała jasną skórę swoich rąk i dwie ciemne ręce błądzące po jej białej bluzce. Kolejne sięgnęły do jej kostek i szybko podniosły spódnicę do góry. Bez najmniejszego oporu poradziły sobie z jej bielizną zamieniając ją w porwaną szmatkę.
Bezwiednie rozstawiła szerzej stopy, jak byk szykujący się do szarży. Ugięła lekko nogi w kolanach, gotowa na każdy rodzaj zabawy. Ona! Żona i córka z domu z tradycjami! O tak… Oleee!”

– Co się ze mną dzieje? – ta myśl na krótko zbłądziła w jej głowie. Dłonie za jej plecami zaczęły ugniatać jej pośladki, srom… Szorstkie, silne, sprawiały ból. Palce tych dłoni penetrowały każdy zakątek jej krocza. Poczuła ciepłe pieczenie, gdy duży szorstki paluch wciskał się w jej anus. Tym razem chciała zaoponować, ale wszystkie bodźce zagłuszył dużo silniejszy ból sutka prawie urwanego przez dłonie z przodu, a do otwartych do krzyku ust wdarły się trzy inne palce. „Oleee!”
Poczuła jak po jej udzie, powoli, drażniąc płynie kropla… Szybko została starta przez gmerającą tam rękę, która bez żadnych zahamowań pchała się w jej bezbronną cipkę. Jeden, trzy, cztery palce. W przód i w tył, jak na haku.
Nagle ręce z przodu zniknęły, te z dołu też.
–  Co jest?  – Stała tak osłupiała.
Ale zaraz dłonie powróciły i zdecydowanym ruchem została zgięta w pół. Przed jej twarzą pojawił się połyskujący w mroku, wilgotny, olbrzymich rozmiarów penis. Przypominał bardziej zaciśnięte w pięść przedramię dorosłego mężczyzny, niż narzędzie rozkoszy.
– Byk? –  Rozmyślania przerwał jej wirnik łopatki języka drażniący przestrzeń pomiędzy jej rozchylonymi pośladkami, które po chwili zostały rozwarte jeszcze bardziej przez te cholerne, szorstkie ręce. Język, czy cokolwiek to było, pracował jak oszalały.
Spróbowała otworzyć usta jak najszerzej, ale i tak nie była w stanie objąć główki potwora sprzed swego nosa. Pachniał. Dziwnie, ale jednak. Tak trochę zwierzęco. Dwie dłonie zanurzyły palce w jej włosach i przyciągnęły bliżej. Zaczęła go lizać. Nagle zapragnęła poczuć go w sobie.
– Taki wielki… – Dreszcz, który przebiegł jej ciało poczuły również dłonie. Wielki kutas zniknął, dłonie opuściły schronienie włosów a zaraz po tym poczuła znajomą szorstkość dłoni na brodzie.
Dłoń unosiła jej głowę ku górze do wyprężonego kutasa normalnych rozmiarów, za to utkanego grubymi żyłami, który natychmiast wbił się w jej usta. Nie była w stanie go powstrzymać. Włosy, które czuła pod nosem były szorstkie i sztywne. Penis w gardle zaczął dławić. Odgięta pod kątem prostym szyja omal nie pękła. Przyciśnięta do łona mężczyzny prawie nie miała szans na oddech. Sięgające przez całe ciało ręce znów zacisnęły się na półkulach pośladków i rozchyliły je tak szeroko, iż miała wrażenie, że ją rozerwą. Z tyłu coś ogromnego próbowało się wedrzeć do jej wnętrza. Chciała krzyknąć, zaprotestować, ale jej gwałtowny spazm tylko pomógł intruzom. Łapiąc powietrze krótkimi pociągnięciami, próbowała się nie udusić. Kiedy tylko potwór z tyłu zagnieździł się w niej na dobre, szorstkie ręce puściły jej pośladki a kutas wysunął się z jej ust tak, że mogła nabrać powietrza.

Zaraz po tym silna dłoń schwyciła jej włosy i naprowadziła sobie jej usta na „żylastego”. Wreszcie odważyła się oprzeć dłońmi o dwa pnie ud mężczyzny z przodu.
Rżnęli ją spokojnie, posuwisto, powoli. Miała wrażenie, że pomiędzy jej udami tkwi słup telegraficzny. W pewnym momencie „żylasty” zaczął poruszać się szybciej, pulsował. Czułą jak wzbiera, słyszała coraz szybszy oddech . Zaraz po tym fala ciepłego, słodkawego nasienia zalała wnętrze jej ust. Zalewała jej gardło, wylewała się kącikami ust płynąc po brodzie i skapując na jej przedramiona. „Oleee!” Dotknęła owłosionych jąder, skurczonych i twardych. Stęknięcie uprzedziło przed jeszcze jednym, finalnym pchnięciem i „żylasty” zniknął. „Oleee!”

Straciła oparcie i podparła się o ziemię. Zwykłe klepisko, glina trochę słomy. Gdyby nie dłonie, które trzymały jej biodra nadziewając na kutasisko z tyłu, pewnie by upadła. Teraz poczuła jak ten z tyłu prawie się nie rusza tylko pulsuje. Minimalne ruchy. Przesuwał się może o milimetr tam i z powrotem. Chciała go ścisnąć, ale nie była w stanie napiąć rozwartych do granic wytrzymałości mięśni. Powoli zaczął się wysuwać. Ledwie zdążył opuścić gościnne zacisze jej pochwy a poczuła pierwszą porcję wlewającą się do jej wnętrza, zaraz następną i kolejne. Po pośladkach, brzuchu, udach, do kostek i na ziemię spływały potoki, wręcz kaskady spermy…
– Najprzyjemniejszy masaż… –
Stała sama w przejściu, opuszczona przez dłonie i ich właścicieli, pod publicznością, wyjącą wraz z bykiem, którego właśnie zbyt głęboko ugodził torreador. Nogi ugięły się jej w kolanach. Opadła na nie w kałużę spermy. „Oleee!”

Corrida to jednak przepiękne, hiszpańskie przeżycie.

.

autor: Azael


To może być również interesujące:

 Giles Vranckx i jego kobiety

Inkuby, koszmary i „Nocna mara” Füssliego

Walery, hrabia Ostroróg, erotyka retro i akty naszych prababek

Merz: Jestem całkiem spokojną wariatką

Kobiety Brodziaka


Spodobał Ci się ten wpis? Uważasz że jeszcze komuś może się przydać?  BĘDZIE NAM BARDZO MIŁO, JEŚLI:

  • zalajkujesz go albo udostępnisz na swoim profilu na Facebooku,
  • dasz nam o tym znać komentarzem,
  • zalajkujesz albo dodasz do obserwowanych nasz profil,

Dodaj komentarz