Dotyk – Emil Zegadłowicz

Cicha noc, świerszcze grają — powiew wiatru miękki —
fosforycznieje w mroku dotyk Twojej ręki —

Droga wiedzie pod górę — oto tu przy murze
zalśniły Twoje oczy — dwie długie podróże —

Spłoszonych powiek zalęk — i ta wiotkość dłoni!
Szept bezgłośny: kto jesteś! — i —:kto mnie obroni?

Stopa Twa, biały motyl, staje u urwiska —
taka jesteś daleka i tak strasznie bliska!

Czy to oczekiwanie! — nikt tego z nas nie wie —
w dziennej udręce jesteś — w nocnym jesteś śpiewie —

Ruchy Twoje oddane, zarazem nieśmiałe,
— trwożą w nocnych czeluściach Twoje zęby białe —

Idę naprzeciw Ciebie — zapewne Cię minę —
przeto o jedną tylko modlę się godzinę,

o tę jedną godzinę nieznanej dobroci,
którą złożę na sercu — wątły kwiat stokroci.

Emil Zegadłowicz
(1888-1941)


To może być również interesujące:

Stealthing, to nie był gwałt

BDSM wprowadzenie

Jak zwiększyć częstotliwość orgazmów?

Seks w ciąży

Brudna gra – opowiadanie erotyczne o zdradzie 

Pusta sala – opowiadanie femdom

Never more opowiadanie erotyczne 

Public relations opowiadanie erotyczne 


Spodobał Ci się ten wpis? Uważasz że jeszcze komuś może się przydać?  BĘDZIE NAM BARDZO MIŁO, JEŚLI:

  • zalajkujesz go albo udostępnisz na swoim profilu na Facebooku,
  • dasz nam o tym znać komentarzem,
  • zaobserwujesz nasz funpage, żeby być ze wszystkim na bieżąco.

Dodaj komentarz