Kajtek

romans KajtekKajtek – Boober – opowiadanie erotyczne

Poznali się w kawiarni. Siedziała przy stoliku i obserwowała ruch na deptaku. Lubiła tak spędzać sobotnie popołudnia. Niespiesznie mieszała łyżeczką w filiżance irlandzkiej kawy, patrząc na przesuwające się za płotkiem ogródka postacie. On wpadł na nią kiedy przeciskał się do swojego stolika. Siedział tam z kilkoma kolegami. Wpadł na nią na tyle nieszczęśliwie, że upuściła łyżeczkę i na jasnych spodniach wykwitła plama kawy.

– Ojej, przepraszam… – wyjąkał.

Podniosła głowę. On nagle zamarł, patrząc głęboko w jej ciemnobrązowe, niemal czarne oczy.

– Nic się nie stało… – odparła. – Wypierze się…

A on patrzył na nią nadal. Niemal wwiercał się spojrzeniem w jej twarz.

– masz piękne oczy… – powiedział nagle. Tym razem ona zamarła.

– Przepraszam?

– Czy mówił ci już ktoś, że masz piękne oczy?

O co mu chodzi? Chce ją poderwać? Po co? A może tylko nie chce, żeby pamiętała o poplamionych spodniach?

– Pozwolisz mi w nie jeszcze przez chwilę popatrzeć?

Wiele razy potem zastanawiała się, dlaczego się zgodziła. Usiadł naprzeciwko, pochylił się nad stolikiem. Wcale jednak nie patrzył w jej oczy. Zapytał, czy na kogoś czeka. Nie, nie czekała. Od dawna nie czekała na żadnego mężczyznę w kawiarni. Zresztą lubiła swoją samotność, wtedy czuła się naprawdę swobodnie. I mogła obserwować poruszających się ulicami ludzi. Zapytała, czy nie powinien zająć się kolegami. Machnął lekceważąco ręką. Miał na imię Kajetan. Sam się roześmiał, kiedy je wymówił. Ona też. Powiedział, że wszyscy mówią na niego Kajtek. Chwila przeciągnęła się do wieczora. Nie mogła wybić mu z głowy, żeby odwiózł ją do domu, chociaż mieszkała o kilka minut drogi od kawiarni.

*   *   *

Spotkali się w następną sobotę. Przyniósł pięć wielkich, czerwonych róż. Postawił je w szklance po piwie na stoliku. Czuła się z nim dobrze. Powoli oswajała się z jego obecnością. Z jakiegoś niezrozumiałego powodu czuła się w jego towarzystwie bezpiecznie. A to dawno już się nie zdarzało. Był nią szczerze zafascynowany, cieszył się każdą spędzoną wspólnie chwilą. A ona była bardzo wyczulona, kiedy ktoś nie był wobec niej szczery, umiała wyczuć nutę fałszu w komplemencie, dowcipie.

Przegadali całe popołudnie. Umówili się na następny wieczór do kina. Dawno nie była w kinie. Nie lubiła chodzić tam sama – miała uczucie, że każdy ja obserwuje. To prawda, była atrakcyjna, młoda, miała budzącą zazdrość wielu kobiet twarz, gęste, czarne włosy. Ale nie lubiła tych wszystkich ukradkowych spojrzeń. Krępowały ją.

*   *   *

Wiele odwagi kosztowało ją zaproszenie Kajtka do siebie. Wiedziała, czym to może się skończyć i bała się tego. Nie, nie bała się, że mogą wylądować w łóżku. Bała się swoich reakcji. Wiele czasu minęło, od kiedy kochała się po raz ostatni. Bała się, czy zdoła nad sobą zapanować, czy ciało nie spłata jej jakiegoś nieprzyjemnego figla. Ale chęć poczucia jego bliskości, ciepła, wtulenia się w silne, męskie ramiona była ogromna. Zaplanowała starannie wieczór. Świece, kolacja, wino…

Przyszedł punktualnie. Cisnął plecak na podłogę w korytarzu i czule ją pocałował. Wręczył jej piękny bukiet wrześniowych astrów. Wielki prawie jak jego niesforna czupryna. Kiedy chciała zacząć nakrywać do stołu, prawie na nią nakrzyczał. Powiedział, że ma poczekać, a on wszystko zrobi.

– W końcu to kobieta powinna być goszczona, nawet we własnym domu – rzucił przez ramię z kuchennych drzwi.

Przyniósł do pokoju przygotowane przez nią specjały. Już wcześniej słyszała, jak ucieszył się, widząc w lodówce sporą porcję gaspacho. Wiedziała, że bardzo lubi południową kuchnię. Opowiadał jej kiedyś, że jadł owe gaspacho w jakieś małej tawernie w sercu Hiszpanii. Potem już nigdzie nie udało mu się trafić na ten warzywny chłodnik. Wyszperała przepis w internecie, i nie wiedziała nawet, czy smakuje tak, jak powinien.

Zjedli, opróżniając pomału butelkę białego wina. Z głośników sączyły się delikatne nuty Czajkowskiego. Rozmawiali. Nagle on wskazał głową na kilka pucharów i dyplomy, zdobiące ścianę nad kanapą.

– Zawsze chciałem cię zapytać, skąd to?

– Tańczyłam…

– Nie chcesz o tym rozmawiać? – bardziej stwierdził, niż zapytał.

– To było dawno… Jeszcze w szkole. Z turniejów break-dance. Wtedy zajmowali się tym sami faceci, byłam chyba jedyną dziewczyną, pewnie dlatego wygrywałam czasem jakieś zawody… Prehistoria.

Pociągnęła łyk wina.

Kiedy skończyli jeść, Kajtek pozbierał naczynia ze stołu. Dopiero po długich namowach pozwoliła mu pozmywać. Cały czas była z nim w kuchni. Opowiadał, jaki miał dzień w pracy, ona – jak walczyła z opornym projektem.

– Jak skończę, musisz mi pokazać to swoje dzieło…

– Daj spokój, jest w proszku – roześmiała się. – Malwina dwa dni temu przyniosła mi pomiary, ledwo uporałam się z jako tako sensownym rozplanowaniem tego na działce.

– Pokaż, chcę zobaczyć…

W pracowni pochylił się nad nią, kiedy siedząc przy swoim biurku szybkimi ruchami rąk przekopywała się przez szkice, wydruki, mapy i rysunki. W końcu podała mu dwie kartki z wstępną koncepcją budynku. Dyskoteka. Ogromna, na sześć parkietów, kilka barów. Supermarket rozrywki. Kiedy pochylił się bardziej, żeby lepiej wiedzieć szczegóły rysunku, poczuła zapach jego wody kolońskiej. Wciągnęła głębiej powietrze.

Ręka, jakby niechcący, dotknęła jej ramienia. Przytrzymała ją. Uniosła twarz w jego stronę dokładnie w tym samym momencie, kiedy on pochyli się, by ją pocałować. Nie opierała się. Wino lekko szumiało w głowie.

– Przestań, wariacie… – skarciła go, śmiejąc się jednocześnie.

Chwycił ją nagle, nie spodziewała się. Wziął na ręce i podniósł jakby nic nie ważyła. Objęła go mocno ramionami za szyję i pozwoliła zanieść się do sypialni.

– Puść mnie… szaleńcze… Przecież nie zostawię takiego bałaganu na biurku… – udawała, coraz mniej przekonująco, że się opiera. Położył ją na łóżku – nie było specjalnie szerokie, ale dla dwojga miejsca na nim starczyło. Szeroka spódnica w wielkie, żółte kwiaty podwinęła się powyżej kolan. Pochylił się nad nią i znowu pocałował. Mniej żartobliwie, bardziej namiętnie. Odwzajemniła pieszczotę. Całował dalej, delikatnie. Sięgnął za jej głowę i rozpuścił gęste, czarne włosy. Rozsypały się po poduszce. Znowu ją pocałował. Zanurzył dłoń w jej włosach, masował delikatnie szyję… Czuła, jak się odpręża. On po prostu był… Taki dobry… Męski… Opiekuńczy…

Dopiero po chwili poczuła… Ręką, jeden po drugim, od dołu, rozpinał guziki jej bluzki. nagle wystraszyła się, że to dzieje się za szybko. Ale on zatrzymał się, kiedy odsłonił jej brzuch. Delikatnie, samymi opuszkami palców zaczął rysować na nim jakieś wymyślne zakrętasy. Zadrżała. Był bardzo delikatny. Objęła go mocno i przytuliła do siebie. Znowu ją pocałował. Rozpiął kolejne guziki bluzki. Cienka tkanina opadła na boki, odsłaniając brzuch i piersi, otulone cienkim, koronkowym stanikiem.

– Jesteś taka piękna…

Zadrżała. Dawno już nie słyszała, żeby ktoś w ten sposób do niej mówił. Jakoś od dłuższego czasu nie zdarzyło się, by w ogóle ktoś bliżej się jej przyglądał. Od kilku lat. Już nie pamiętała, jakie to uczucie, kiedy mężczyzna widzi w niej piękną kobietę. Kiedy ktokolwiek widzi w niej kobietę. Poddała się całkowicie jego pieszczotom. Nie chciała nic zepsuć jakimś nieprzemyślanym ruchem. On delikatnie głaskał jej szyję, brzuch, dekolt… Gdzieś w środku zaczęło budzić się to uczucie, o którym niemal całkowicie zapomniała. Sięgnęła do jego koszuli. Odpinała guziki, jeden po drugim. W końcu położyła dłonie na jego sprężystym ciele. Czuła, jak pod skórą grają mięśnie. Wyczuwała, jaka drzemie w nich siła. W końcu podniósł ją jak piórko, jakby w ogóle nie sprawiało mu to wysiłku.

Kajtek sięgnął do zapięcia jej spódnicy. Bez trudu ją odpiął. Oboje roześmiali się, kiedy nieposłuszna tkanina zaplątała się wokół jej nóg. Szczupłych, aż nieproporcjonalnie szczupłych, w porównaniu z resztą figury. W końcu leżała przed nim w samej tylko bieliźnie. Znowu zadrżała. Jego pieszczoty stały się bardziej namiętne. Zaczął całować jej brzuch, zaatakował językiem pępek. Znów zaczęła się śmiać.

– Przestań, łaskoczesz…

– Oj, tylko troszkę…

Pomógł jej rozpiąć pasek swoich spodni. Kilka chwil i czarne dżinsy wylądowały na podłodze, obok jej ubrań. Znów feeria pocałunków, ręce coraz łapczywiej szukające bliskich sobie ciał. Wtuliła się w jego włosy, wciągnęła głęboko zapach. On tymczasem, obsypując pocałunkami każdy kawałeczek skóry, przesuwał głowę coraz niżej. Dotarł do piersi. Zapięcie stanika puściło z cichym trzaskiem. Poczuła jego usta między piersiami, dłonie odsunęły koronki na bok. Tak dawno nikt nie pieścił jej piersi… Czuła każde muśnięcie jego palców na sutkach, pocałunki na skórze. Była nieprawdopodobnie podniecona. Doznania były tak silne, że najmniejsze dotknięcie odczuwała jak kopnięcie prądem. Teraz już nie drżała, ale szarpała się jak wyjęta z wody ryba.

– Proszę, kochaj mnie… – wyszeptała, z trudem składając słowa.

Nie trzeba było mu dwa razy powtarzać. Chciała mu pomóc, ale drżenie rąk nie pozwalało na jakiekolwiek skoordynowane ruchy. Kiedy ściągnął slipy, ujrzała jego wyprężoną męskość. Jeszcze bardziej zapragnęła poczuć ją w sobie. Niezdarnie, z trudem kontrolując własne drżące z podniecenia ciało zaczęła zdejmować majtki. Pochylił się nad nią i powoli zsunął z jej bioder ciekną tkaninę. Na moment zatrzymał wzrok na dwóch symetrycznych bliznach, kilka centymetrów poniżej linii odciśniętej na skórze przez gumkę. Delikatnie rozchylił jej uda.

Patrzyła mu głęboko w oczy. Prawie przywiązywała do siebie spojrzeniem. Czekała, aż w końcu poczuje go w sobie. Pierwszego mężczyznę od kilku lat.

Nie wiedziała, czy to on był tak ostrożny, czy ona aż tak podniecona. Poczuła, że w nią wchodzi właściwie dopiero wtedy, kiedy był już głęboko. Objęła go ramionami, przycisnęła do siebie. Czuła, że za moment eksploduje. Słyszała jego oddech, czuła jego ruchy. Każde, nawet najmniejsze poruszenie. Drżała.

Pierwszy orgazm przyszedł całkowicie bez uprzedzenia. Cicho jęknęła, a potem po prostu odpłynęła. Było jej tak dobrze, tak bezpiecznie. Kajtek obejmował ją mocno ramionami, tulił do siebie, całował twarz. Zwolnił, prawie przestał się w niej poruszać, dał jej odpocząć.

Zmienili pozycję. Jakoś tak nieświadomie ułożyła się na boku. On znowu wszedł w nią, przytulony do jej pleców. Kochał powoli, długimi, delikatnymi pchnięciami. Trzymał w dłoniach jej piersi. Czuła jego pocałunki na karku. Oboje oddychali coraz szybciej, jego ruchy stawały się coraz gwałtowniejsze. Usłyszała, jak wymamrotał coś, ale nie byłą w stanie zrozumieć słów. Wiedziała, że już dochodzi. Pozwoliła mu. Czuła, jak szczytuje w niej, wbijając się bardzo, bardzo głęboko. Nic czuła prawie nic więcej – tylko jego mocne pchnięcia w sobie.

Przestał się w niej poruszać. Uspokoił. Powoli wysunął się z niej i mocno otulił ramionami. Szeptał do ucha, że kocha. Było jej bezpiecznie, dobrze… Znowu odpłynęła w oszalałe zmysły. Trzymał ją mocno w ramionach, kiedy wibrowała, przeżywając po raz kolejny swoją rozkosz.

*   *   *

Świt zastał ich wtulonych w siebie. Obudziła się pierwsza. Kajtek leżał obok i mruczał coś przez sen. Czuła, że musi iść do łazienki. Powoli usiadła na tapczanie. Ruch go obudził.

– Hej… – zamruczał, jeszcze trochę zaspany.

– Śpij – odparła z uśmiechem. – Ja tylko do łazienki…

– Aha…

Otuliła się grubym szlafrokiem. W domu było chłodno. Czuła na sobie jego wzrok. Obserwował każdy jej ruch. Powoli ruszyła w stronę łazienki. Wiedziała, że Kajtek na pewno odprowadzał ją spojrzeniem. Koła obracały się z cichym sykiem, powoli niosąc wózek w stronę łazienki. Pierwszy raz była naprawdę szczęśliwa, że ktoś na nią patrzy…

.

autor: Boober


To może być również interesujące:

Roman Kasperski – galeria nagości i kolorowego latexu

Swing po polsku – jak wyglądamy erotycznie na tle Europy?

Never more opowiadanie erotyczne 

Public relations opowiadanie erotyczne

Przełamać tabu – o przemocy seksualnej w Polsce

Shibari to warsztat, kinbaku to uczucia – wywiad z Nawado.pl


Spodobał Ci się ten wpis? Uważasz że jeszcze komuś może się przydać?  BĘDZIE NAM BARDZO MIŁO, JEŚLI:

  • zalajkujesz go albo udostępnisz na swoim profilu na Facebooku,
  • dasz nam o tym znać komentarzem,
  • zaobserwujesz nasz funpage, żeby być ze wszystkim na bieżąco.

Jedna myśl na temat “Kajtek

Dodaj komentarz