Kochanek

kochanek

Tytuł:            Kochanek  (1992)

org.                L’amant

reżyseria:      Jean-Jacques Annau

scenariusz:   Jean-Jacques Annaud

                       Gérard Brach

gatunek:       biograficzny erotyczny melodramat

produkcja:    Francja, Wielka Brytania, Wietnam

Scenariusz filmu Kochanek powstał na podstawie książki Marguerite Duras o tym samym tytule. Jego akcję umiejscowiono w Indochinach w roku 1929, ale ani miejsce, ani czas akcji nie stanowią istotnego elementu fabuły. Wszystko, co rozgrywa się w świecie filmu jest wyraźnie jedynie tłem relacji głównych bohaterów. Najjaskrawszym przejawem tego rozgraniczenia jest ekspozycja scen dziejących się w łóżku zaciemnionego pokoju, którym nieustannie towarzyszy zgiełk codziennego życia z ulicy. O świecie zewnętrznym wiadomo, że istnieje. Epizodycznie bohaterowie doświadczają interakcji z jego przejawami. Ale to, co najważniejsze rozgrywa się półmroku czterech ścian.

Kim są bohaterowie filmu? On – młody, zamożny Chińczyk, któremu wybrano narzeczoną i zaplanowano dorosłe życie zgodnie z konwenansami. Ona – zagubiona, pozbawiona przyjaciół nastolatka, o pozostawiających wiele do życzenia relacjach rodzinnych, pozbawiona opacie w matce i braciach.

Zafascynowany młodziutką dziewczyną mężczyzna nie zważa na dzielące ich wiek, pochodzenie, narodowość i status materialny. Ona pogłębiająca swoją izolację w grupie rówieśniczej przez romans z dojrzałym mężczyzną.

Problemy społeczne, kwestie moralne i rozterki emocjonalne schodzą na bardzo daleki plan. Miłosne uniesienia, koncentracja kamery na wyrazie twarzy, na dłoniach pieszczących ciała to pochwała namiętności. Erotyzm, którym nasycone są sceny sprawia, że kiedy bohaterowie rozmawiają o miłości to słowa ustępują obrazowi. Jedność ciał a nie umysłów przemawia z ekranu.

W latach 90 film uznany został za skandalizujący ze względu na śmiałe sceny erotyczne a przede wszystkim za sprawą intymnych kontaktów młodego mężczyzny z nastolatką. Ale nawet wówczas film zbierał pochlebne recenzje za poetycki klimat, sposób filmowania czy ścieżkę dźwiękową.

Współcześnie nie wywoła tak antagonistycznych postaw. Może nawet gdyby dziś trafił do kin przeszedłby bez echa. Ale zdecydowanie warto obejrzeć – ponownie albo po raz pierwszy. Osobiście polecam zanurzenie się w akcji filmu w domowym zaciszu, za sprawą przyciemnionego światła przenieść zmysły do tamtego pokoju. I delektować się obrazem i dźwiękiem, dialogi spełniają bowiem w nim rolę drugorzędną.

Dodaj komentarz