Mężczyzna to nie kutas.

kutas felietonMężczyzna to nie kutas. Dlaczego fallocentryzm szkodzi – Ania Kropelka – felieton erotyczny

Zacznę obrazowo: kutasa się ma, a nie się nim jest. Przesadne utożsamianie z „najlepszym przyjacielem” może zostać uznane za zaburzenie osobowości. Pewnie, że penisa należy lubić, szanować, dbać o niego i cieszyć się możliwościami jakie daje, ale nie zwalnia to wcale z posiadania zdrowego dystansu.

Mężczyzna też człowiek, nie definiuje go długość, grubość, kształt ani kąt nachylenia; ma wiele ważniejszych części ciała (choćby mózg!), a nade wszystko osobowość. Kobieta idzie do łóżka z całym facetem, przeważnie w pełni świadoma, co konkretnie ją pociąga (raczej rzadko sam penis); panowie natomiast nader często lubią o tym zapominać, zafiksowani na swoich kompleksach. Nawet duży i sprawiający kochance dyskomfort członek, nadal potrafią uważać za zbyt mały. Czasem odnoszę wrażenie, że próżności niektórych nie zaspokoiłaby nawet Maczuga Herkulesa między nogami.

Tymczasem to nie centymetry czynią dobrym kochankiem. Wręcz przeciwnie. Tylko wyjątkowe szczęściary szczytują wyłącznie dzięki penetracji i decyduje tu co prawda anatomia, ale kobieca (konkretnie odległość żołędzi łechtaczki od wejścia do pochwy). Jednak nawet im nie wystarczy proste wyjmij-włóż. Potrzebne jest co najmniej odpowiednie napięcie erotyczne między kochankami, wystarczająco długa gra wstępna lub zastosowanie konkretnej techniki.

Niektórych zmartwi, innych ucieszy, że panie wcale do szczęścia nie potrzebują penisa, przydaje się natomiast partner obdarzony wyobraźnią i skory do zabawy. Do tego cierpliwy. Bo w gruncie rzeczy podstawą jest beztroskie cieszenie się nawzajem swoją cielesnością, wsłuchiwanie w potrzeby drugiej osoby, odczytywanie sygnałów niewerbalnych oraz uważne słuchanie werbalnych. I nawet, jeśli twoją najważniejszą sferą erogenną jest penis (choć stawiam, że jednak mózg), też możesz wymiernie skorzystać na odsunięciu go od czasu do czasu na bok. Nie tylko pogłębisz intymną relację z drugą osobą, ale też dowiesz się czegoś nowego o sobie oraz o ścieżkach jakimi jest w stanie podążać twoje pożądanie. Koncentrując się jedynie na penisie, tracisz ogromne spektrum doznań. Namawiam: sprawdź!

Do tego skupiając się na nim, stajesz się nieciekawy, zarówno jako kochanek, jak i człowiek. Przedwcześnie kończąc zapewne uciekniesz z placu boju, zamiast zająć się oczekującą pieszczot partnerką. Przy problemach z erekcją zaczniesz popadać w depresję, pozwolisz kobiecie poczuć się nieatrakcyjną, siebie odcinając od przyjemnych bodźców (orgazm i erekcja nie zawsze muszą iść w parze!). Tymczasem znacznie lepiej własne ego budować na stabilniejszym gruncie.

Łatwiej oczywiście nad stosunkiem do penisa pracować za młodu, kiedy jest kumplem, a nie żyjącym własnym życiem buntownikiem. Najlepiej jeszcze przed podjęciem współżycia, zanim w tę i tak skomplikowaną relację wmieszają się osoby trzecie. Dystans zaprocentuje, kiedy okaże się, że dla kochanki pierwszy orgazm to dopiero przystawka lub gdy z wiekiem zacznie spadać libido. Ponoć jedynie połowa osiemdziesięciolatków ma problemy z erekcją (choć ja stawiam, że duga połowa się po prostu nie przyznaje), ale choćbyś był nie wiem jak jurny, ciebie też może to spotkać. Jeśli natomiast będziesz miał odpowiednie nastawienie, nie uznasz tego za koniec świata, nie pozwolisz, żeby penis zadecydował o twoim samopoczuciu ani poważnie zachwiał udanym związkiem.

.

autorka: Ania Kropelka


To może być również interesujące:

 Giles Vranckx i jego kobiety

Dotyk i zmysłowość w serii XConfessions Erika Lust

Inkuby, koszmary i „Nocna mara” Füssliego

Walery, hrabia Ostroróg, erotyka retro i akty naszych prababek

Merz: Jestem całkiem spokojną wariatką

Kobiety Brodziaka


Spodobał Ci się ten wpis? Uważasz że jeszcze komuś może się przydać?  BĘDZIE NAM BARDZO MIŁO, JEŚLI:

  • zalajkujesz go albo udostępnisz na swoim profilu na Facebooku,
  • dasz nam o tym znać komentarzem,
  • zalajkujesz albo dodasz do obserwowanych nasz profil,

2 myśli na temat “Mężczyzna to nie kutas.

Dodaj komentarz