Niczyja taka…

Najlepsza Erotyka opowiadania erotyczneNiczyja taka… – Obsesja – opowiadanie erotyczne

Czy może być coś więcej, niż bliskość ukochanej osoby zawsze wtedy, gdy jest Ci smutno albo kiedy śmiejesz się do łez. Zasypiam wtulona w ramię, osłonięta od ciemności wyobrażeń. Budzę się i widzę wpatrzone we mnie oczy. Wielokrotnie wypowiadam zaklęte w modlitwę słowa „najbardziej na świecie, we wszechświecie i w kosmosie”.

A jednak tęsknię. Śnię za nieznanym. Zanim wstanę, przywołuję myśli, by się nasycić, tym, czego sobie dać nie mogę. Do czego? Do emocji sięgających wstydu i zatracenia, podniecenia i upadku, poniżenia i satysfakcji.

Szukam, ale nie odnajduję. Szukam i sięgam. I za każdym razem wracam zbrukana. Fałszywa. Daleka. Niczyja. Czerpię to, czego sama się wstydzę i do czego sama przed sobą przyznawać się nie chcę. Czerpię w samotności i egoizmie. Czerpię z pełnej misy, a jednak muszę pić ukradkiem. Nigdy nie jestem syta, prawie zawsze spragniona. I tylko czerwień policzków przypomina o intensywności pragnień, które spełnionymi być nie mogły.
Postanowiłam kiedyś sięgnąć po wszystko. Nic nie stracę, mogę tylko zyskać. Mogę wziąć od życia pełnię. Oczy zapatrzone, a w nich siła i zdecydowanie. Dłonie chłodne i spocone, kojące, pulsujące w gorącu powierzchnie skóry. Oddech spokojny i ciepły, po gwałcie i zaborczości. Postanowiłam opowiedzieć za pomocą najbardziej wyraźnych obrazów, o tym, czego tak bardzo potrzebuję. Miałam więc plan. Miałam wenę. Miałam energię. Pragnęłam.

– Chciałabym, abyś przygotował się dziś dla mnie w sposób szczególny. Chcę widzieć cię silnego, dumnego… pod pełną moją dyrektywą. Chciałabym, abyś przyniósł ze sobą moje ulubione wino. Mój mężczyzna stał spokojny, wpatrzony we mnie swoimi dużymi, piwnymi oczami.
– Jak sobie życzysz – usłyszałam, a uśmiechem zakończyłam temat, oddalając się do swoich obowiązków.

Po wszystkich obowiązkach postanowiłam spędzić czas sama ze sobą. Przygotowania zajęły mi nie więcej niż godzinę, miałam zatem chwilę na relaks. Delektowałam się więc tworzeniem nastroju i klimatu. Chciałam, aby wszystko było dokładnie takim, jakie lubię. Ubrałam moje ulubione dodatki, w których zawsze czuję się przyjemnie. Którymi pieszczę swoją kobiecą, świadomą seksualność. Zarówno mentalnie, jak fizycznie.
Przyszedł więc czas na otoczenie. Półmrok. Nie dla jego zawiązanych oczu, ale dla mnie. Będę dziś brać dla siebie to, na co mam największą ochotę, tak, by mógł zobaczyć, czego zażądam od niego w przyszłości. Krok po kroku zaprogramuję dla siebie spełnienie kolejnej bliskości.

Zatem półmrok. Musi być półmrok, świece i muzyka. Spokojna. Być może każę mu oczekiwać długo. Być może ja nie wytrzymam i rzucę się na niego z pianą na ustach? Ale muzyka zdecydowanie wolna, nastrojowa, zmysłowa… Tak, pobudzająca moje myśli, wyznaczająca dłoniom tempo błądzenia. Siedziałam w fotelu, oczami wyobraźni wyznaczając dla niego kolejne życzenia do spełnienia. I tak minęło mi popołudnie i wieczoru tego początek.
Dzwonek do drzwi nie był zaskoczeniem. Widząc samochód parkujący przed bramą, poprawiłam ubranie i uchyliłam drzwi. Nie miałam wątpliwości, że mój plan nie zawiedzie, ale nie miałam tez pewności, że spełni jego, a przede wszystkim moje oczekiwania. Wszystko to, co się działo, było tylko i wyłącznie wytworem mojej wyobraźni, nigdy wcześniej nie wcielone w życie.

– Dzień dobry. Powitał mnie z wyraźną radością, jawiąc się jednak niepewnym i oczekującym.
– Witaj – odparłam nie wstając z fotela. Wiedziałam, że czeka, że obserwuje. Czułam jego napięcie, które dodawało mi wesołości, siły, pewności siebie. Wstałam i omijając go w drzwiach, podeszłam do bufetu, by wybrać dla nas kieliszki.
– Otwórz proszę wino.
Widziałam jego zaskoczenie, ale nie wyłamał się w odgrywaniu swojej roli w mojej grze. Kurtkę zostawił w przedpokoju, bez słowa udał się do kuchni, jak gdyby był u siebie i przyniósł otwartą już butelkę wina.

Znów siedziałam w fotelu, wyciągając dłoń z kieliszkiem w jego kierunku. Podszedł, by nalać trunek. Nasz wzrok spotkał się, mój uśmiech powitał jego zaintrygowaną twarz. W jednej chwili opuściłam dłoń tak, że kieliszek znalazł się na wysokości jego kolana. Nie mógł nalać stojąc, zawahał się więc, miałam wrażenie, że wręcz się zachwiał. Patrzył mi w oczy, mój wzrok kokietował go, a szelmowski uśmiech prowokował. Przez chwilę toczyła się gra… W powietrzu wisiało pytanie, czy pozwoli sobie na nią, czy ucieknie do znanych nam obojgu schematów. Wzrokiem wskazałam oczekujący kieliszek, aby dać mu sygnał, że nie zamierzam czekać dłużej. Nie odrywając od moich oczu swoich własnych, bardzo powoli zszedł na poziom kieliszka. Wiedziałam już, że gramy i wiedziałam również, że wszystko w tej grze mogę. Napełnił mój kieliszek. W tym momencie wyjęłam stopę z pantofla i położyłam na jego udzie, nie pozwalając mu wstać. Ale nie chwiał się. Był stabilny i spięty. Nie odrywając do niego wzroku, do napełnionego kieliszka włożyłam czubek własnego palca, by nonszalancko skosztować kroplę trunku, po czym nadal patrząc mu głęboko w oczy zakomunikowałam:
– Chciałabym, abyś się dla mnie przygotował. Chcę, abyś był nagi. Masz dobrą nauczycielkę, zatem wierzę, że zrobisz z tego przedstawienie godne mojej uwagi. Spodziewałam się oponowania, ale on milczał. Odstawił butelkę na podłogę i nie podnosząc się sięgnął guzików koszuli. Powoli począł rozpinać je, uwalniając jabłko adama, którego widok sprawił, że poczułam napięcie tak silne, iż z trudem powstrzymywałam się, by doń nie sięgnąć palcami, ustami, skórą policzka… Byłam już mocno nakręcona rozwojem sytuacji, a przecież nic się jeszcze konkretnego nie zadziało, ale to, co działo się w mojej głowie i na granicy naszej wspólnej świadomości tej gry spowodowało, że poczułam spływające podniecenie.
Mój mężczyzna zamknął oczy, a jego palce jawiły się drobnymi i delikatniejszymi od kobiecych. Przywołałam własne myśli, dałam sobie czas i przypomniałam o mojej dyrygenturze dzisiejszej uczty.
– Otwórz oczy. Nie czekał ani chwili dłużej. Z zaszklonymi oczami, wpatrzonymi we mnie obłędnie rozpiął ostatni guzik. Oderwałam plecy od oparcia fotela i przysunęłam się na tyle blisko, że próbował sięgnąć mojej skóry. Palcami dłoni, zahamowałam jego napór i chwytając za podbródek powiedziałam z uśmiechem – Dziś nie będziesz mnie całował, nie będziesz mnie dotykał. Zbliżyłam kieliszek do jego ust i przechyliłam tak, by umoczył usta. Zrobiłam przy tym niezauważalną przerwę, pozwalając kilku kroplom spłynąć na jego nagi tors. Strużka płynącego wina zaznaczyła różową ścieżkę na ciele. Wiodłam więc palcem za strużką, by móc zwilżyć jego delikatne sutki. Delikatnie kreśliłam koła wokół sutków dokładnie tak, jak lubię, by potem chwycić je w usta, mocno ścisnąć i wyssać. Dokładnie tak, jak sama lubię. Na jego twarzy pojawił się grymas, złamany nieśmiałym uśmiechem. Zabrałam stopę, a on wstał na równe nogi.
Koszula zsunęła się z ramion, opadając na podłogę, a jego ręce, jakoby automatycznie, zajęły się paskiem i guzikami rozporka. Rozpinał powoli, skupiając się na każdym drobnym szczególe. Twoje zdrowie kochanie. Takiego Cię zobaczyłam w moim śnie. Podniosłam kieliszek do ust i napiłam się z wielką przyjemnością. Myślę, że miał tym samym pewność, że zaplanowałam wszystko wcześniej i wiem, czego dziś od niego chcę. Kiedy pozbawiony spodni stanął przede mną, przez chwilę oglądałam jego ciało. Znajomy każdy kawałek ciała jawił się nowym. Chcę obejrzeć Twoje pośladki, pokaż mi je zatem. Odwrócił się więc tyłem do mnie i zsunął bokserki, ukazując moje ulubione pośladki. Bardzo mi się podobasz w swoim onieśmieleniu. Wstałam, zbliżyłam się do niego na odległość, która pozwalała ocierać się spódnicą o jego skórę. Okrążałam jego ciało, mierząc wzrokiem i dotykając kieliszkiem to pośladków, to sutków, to podbrzusza. Połóż się na łóżku i poczekaj na mnie. Rzuciłam wychodząc z pokoju, odstawiając swój kieliszek na stół. Już nie czekałam na odpowiedź, wiedziałam, że to zrobi. Wyszłam z pokoju, by dać sobie chwilę na skupienie myśli. Zdjęłam koszulę, pozostając w gorsecie, sprawionym dla tej właśnie chwili i rozpuściłam włosy, które falami opadły na plecy i część mojej twarzy, tak, bym w każdym momencie mogła schować sprzed jego oczu swój własny wzrok.
Czego chcę teraz bardziej? Czy pogwałcić jego zmysły, dając na siebie patrzeć? Czy rozbudzić wyobraźnię, odbierając mu wzrok? Zdecydowałam, że podaruję mu jedną po drugiej przyjemności. Weszłam do pokoju krokiem tanecznym. Podeszłam do stołu, dolałam sobie wina i siadając na krawędzi łóżka, zwróciłam się do leżącego mężczyzny i patrząc mu chwilę w oczy powiedziałam:
– Mam na Ciebie ogromną ochotę, ale wezmę sobie Ciebie po kawałku. Z iście kokieteryjną swobodą i pozorną niedbałością uniosłam kolana powyżej krawędzi łóżka, pozwalając spódniczce odkryć delikatność pasa i siatkowe pończochy. Rozsunęłam suwak i podnosząc się zsunęłam jednym, wolnym ruchem spódnicę, teatralnie wysuwając z niej biodra niźli ją samą zdejmując. Spódnicę odrzuciłam od siebie i jednym, zamaszystym ruchem przerzuciłam uda nad jego torsem, by usadowić się wygodnie na nim. Oplotłam się nogami wokół jego tułowia, a czubkami szpilek zahaczyłam się o jego łydki. Jego dłoń uniosła się w kierunku mojej piersi, ale została szybko zatrzymana, przypominając, że dziś nie wolno mu mnie dotykać, ani całować. Chyba, że sobie tego szczególnie zażyczę.

Zaczęłam dotykać jego skóry. Badałam jego twarz, wodząc palcami po oczach, kreśląc ścieżki na brwiach i nosie. Masowałam skórę w dłoniach, która ogrzewała się i wilgotniała pod moimi palcami. Zamknęłam oczy i pozwoliłam sobie na odczuwanie. Nie poruszałam się prawie wcale, a mimo tego pod sobą poczułam drganie i ruchy. Oderwałam dłonie od niego i sięgnęłam do swojej mokrej szparki, spróbowałam więc wilgoci, kiedy mój palec się podnosił mój mężczyzna otworzył usta, ale tym razem musiał obejść się smakiem. Widzę, że chcesz wina. Uwielbiam swoje złośliwości. Nabrałam w usta wina i zbliżywszy do jego, przekazałam duży łyk prosto w jego usta. Od tego momentu nie chcę, abyś na mnie patrzył. Sięgnęłam po chustkę i zawiązałam oczy facetowi, który jest wzrokowcem zdawało by się bardziej, niźli każdy inny samiec.

Byłam coraz bardziej napalona i coraz bardziej łapczywa. Dłońmi pieściłam jego tors i ramiona, zbliżyłam doń usta, by całować. Muskałam go wargami i przygryzałam zębami, całowałam szyję, delektując się ulubionym zapachem. Nie starczało mi już czasu na zastanawianie się, ani cierpliwości na opanowywanie się, dlatego osunęłam się niżej, by podrażnić jego sztywną męskość. To dziwne, ale dotąd nie widziałam go w chwili spoczynku. Nigdy nie zdążyłam go wyprzedzić, nie zdążyłam zaskoczyć. Miałam wrażenie, że jest w gotowości dwadzieścia cztery godziny na dobę. W tym momencie przeleciała mi przez głowę myśl, że zmuszę go do piss, wtedy będzie musiał opanować się, skupić, pokazać mi siebie z innej, nowej strony. Ale nie!! Ten pomysł zostawię nam na następny raz.

Przejechałam mokrym od wina palcem po jego długości, by zlizać ścieżkę końcówką języka, gdy ten naprężając się próbował dotknąć choćby skrawkiem skóry mojej twarzy… czegokolwiek. Odsunęłam więc głowę i chwyciłam prącie u nasady ściskając, by na czubku pojawiła się kropla. Zsunęłam kawałek skóry, robiąc zeń gniazdko i wciskając język do środka lizałam i ssałam zachłannie. Objęłam ustami cały czubek, by puścić dłoń i wessać całą długość i okalając językiem zrywać niemal połacie skóry. Jego dłonie wylądowały na mojej pupie, zatem przyszedł czas na unieruchomienie tychże. Chwyciłam w dłoń oba nadgarstki i usiadłam wysoko na jego klatce piersiowej. Teraz, będziesz mnie lizał tak głęboko, żebym mogła ujeżdżać Twój język. Podsunęłam muszelkę pod jego brodę, chwilę delektowałam się szorstkością świeżego zarostu, by za moment ustać i usiąść dokładnie na jego ustach. Poczułam oddech między nogami, poczułam gorąco języka, dlatego uniosłam się na stopy, by móc nadziać się na jego mięsień. Ujeżdżałam go teraz rytmicznie i gładko, owa delikatność przyniosła pobudzenie równe długiemu, namiętnemu pocałunkowi, ale podobało mi się. Puściłam jego dłonie, by móc podtrzymać się o ścianę, by móc się zaprzeć i utrzymać równowagę, by móc zwiększyć nacisk. Ustałam, a jego język teraz lizał mnie całą szerokością. Czułam, jak spływam, czułam, jak zalewam jego twarz sokami. Przysunęłam się maksymalnie do krawędzi łóżka, by usiąść jeszcze wyżej. Chcę poczuć Twój język na swojej pupie. Zatrzymał się. Te jego pieprzone tematy tabu spowodowały, że liczyłam się teraz z odmową bardziej, niźli z przyzwoleniem. Ale przecież jeśli teraz mi odmówi, dalsza część tej zabawy nie ma sensu. Nie drgnęłam, nie naciskałam, ale czekałam. Owe sekundy… ale nie mogę pokazać zniecierpliwienia, nie mogę też pozostawić mu wyboru. Wyborem będzie tylko odmowa. Więc wygięłam całe ciało w łuk, wypinając pośladki, oparłam się o ścianę tak, by uchylić swoją pupę w kierunku łóżka, a tym samym w kierunku jego języka. Nie drgnął. Czekałam chwilę. Wysunął język i począł lizać pasmo skóry pomiędzy obiema dziurkami. Jak dotąd trafiał tam tylko przez przypadek, a kiedy podprowadzałam go, wtedy uciekał, wymykał mi się niczym spłoszony zając. Zaraz po spotkaniu naszych wilgoci napięcie moje wzrosło do takich rozmiarów, że opanować się było mi trudno. Po raz pierwszy pozwoliłam sobie na dźwięki, na głośne wyrażenie emocji i podniecenia. Jego język pojawił się na mojej wąskiej dziurce, która skurczyła się do granic możliwości. Przesuwałam biodrami po jego twarzy, sadowiłam się by dotknąć najwięcej. Poczułam ucisk w podbrzuszu, poczułam pierwsze mrowienie, pierwsze skurcze, ale to nie jest możliwe, aby spełnić się podczas samego lizania w dodatku bez wnikania do mojej cipki. W momencie, gdy poczułam rozpychający moją wąską dziurkę język, zapragnęłam dosiąść go tu i teraz. Natychmiast, od razu, już. Zeszłam więc z niego, jego męskość czekała, była cały czas gotowa. Usiadłam na nim, pozwalając mu wsunąć się do środka. Nabiłam się gwałtownie, tak, bym poczuła granicę mojego własnego zwężenia i ustałam w miejscu. Ściskałam i napinałam mięśnie. Czułam jego drżenie, ale nie poruszał się. Podniecało mnie, że stosuje się w pełni do mojej woli. Nakręcałam się tym coraz bardziej.

Ujeżdżałam go szybko i rytmicznie, a klaskanie moich ud o jego podbrzusze powodowało, że unosiłam się coraz wyżej. Wytrącona w równowagi, opadłam na jego ciało, podtrzymałam się dłonią o jego klatkę piersiową, drugą zaś chwyciłam za włosy ściskając najmocniej, jak tylko mogłam i nabijałam się na jego penisa. Czyniłam głębokie i szybkie ruchy, dyszałam bez opanowywania się już, byłam na granicy spełnienia.
Jednym odepchnięciem podniosłam się i osadzając na całej długości, ciężarem swojego ciała robiłam sobie dobrze o mojego partnera. Czułam ból i przyjemność. Czułam nadchodzące, wszechogarniające uczucie pełnego pęcherza, jakobym za moment miała nie móc utrzymać moczu. Dłońmi ściskałam swoje piersi, byłam na granicy bólu i rozkoszy. Jak oszalała poruszałam biodrami, słysząc zgrzyt od suwanego po parkiecie łóżka. Czując nadchodzące, coraz częstsze skurcze, w ostatniej chwili chwyciłam jego twarz i ścisnęłam wbijając w skórę paznokcie. W tym samym momencie poczułam rozlewające się we mnie ciepło i zaciskające się na jego członku mięśnie. W tym samym momencie grymas ekstazy pojawił się na twarzy mojego kochanka. Jego ciało przeszedł dreszcz, ciało wygięło się w łuk, by opaść na pościel swobodnie. A ja znów się zakleszczyłam. Znowu jestem zaciśnięta do bólu. Opadłam na jego ciało bezwolnie całym swym ciężarem. Przeżywałam ostatnie skurcze, które z każdym kolejnym były coraz słabsze i rzadsze. Przytuliłam twarz do jego piersi, okrył mnie ramionami, przyciskając łagodził drgawki organizmu. Usłyszałam tylko ciche – dziękuję.
To było wspaniałe spotkanie. Inne, nowe, moje. Utonęłam w nastroju i klimacie, a chciałam tylko, by się dowiedział, jak ma mnie posiąść. Chciałam pokazać, co lubię i czego pragnę sama. Ale to było poddanie się chwili i nastrojowi.

(…) A jednak wciąż tęsknię. Szukam więc i znajduję różne rzeczy gdzie indziej. I za każdym razem wracam zbrukana. Niczyja. Czerpię w samotności i egoizmie. Czerpię z pełnej misy, a jednak muszę pić ukradkiem. Nigdy nie jestem syta, prawie zawsze spragniona.

.

autorka: Obsesja

 


To może być również interesujące:

BDSM wprowadzenie

Jak zwiększyć częstotliwość orgazmów?

Seks w ciąży

Kobiety Brodziaka – fotografie

They cannot see me naked – opowiadanie erotyczne

Brudna gra – opowiadanie erotyczne o zdradzie 

Pusta sala – opowiadanie femdom


Spodobał Ci się ten wpis? Uważasz że jeszcze komuś może się przydać?  BĘDZIE NAM BARDZO MIŁO, JEŚLI:

  • zalajkujesz go albo udostępnisz na swoim profilu na Facebooku,
  • dasz nam o tym znać komentarzem,
  • zalajkujesz albo dodasz do obserwowanych nasz profil,

2 myśli na temat “Niczyja taka…

Dodaj komentarz