Putting out fire with gasoline

opowiadanie erotyczne sukaPutting out fire with gasoline

Siedziałam na skórzanej kanapie i starałam się koncentrować uwagę na każdym słowie, które wypadało z moich ust. Z każdą chwilą stawało się to coraz trudniejsze. Przez cały wieczór mężczyzna zadawał mi bardzo osobiste pytania, a ja na nie odpowiadałam czując się jak na egzaminie, który desperacko chciałam zdać. Miałam wrażenie, że tracę świadomość całego otoczenia, kiedy wsłuchiwałam się w każde jego słowo i skupiałam wzrok na jego twarzy. Nie mogłam pozwolić swojemu umysłowi rozproszyć się tym, jak potwornie na niego leciałam. Podniecał mnie ten werbalny ekshibicjonizm przesłuchania, któremu poddawał mnie mężczyzna i czułam się bardziej obnażona, niż gdybym się przed nim rozbierała.

Rozwodziłam się właśnie nad złożoną naturą mojego introwertyzmu, kiedy mężczyzna sięgnął dłonią do mojego dekoltu i guzik po guziku zaczął rozpinać bluzkę. Poczułam, że pąsowieją mi policzki i zrobiło mi się wstyd. Czemu tak mnie to peszy? Zastygłam w bezruchu i miałam wrażenie, że na chwilę przestałam oddychać.

– Nie przerywaj.

Oczywiście, że mogę mówić dalej. Zupełnie mnie to nie krępuje. Paplałam więc czując, że wszystko, co mówię przestaje mieć jakikolwiek sens. Ale uwaga mężczyzny zdawała się być zupełnie niezmącona faktem, że powoli odsłaniał moje piersi. Dalej zadawał mi pytania jakby nic się nie działo delikatnie gładząc moją skórę i skubiąc palcami sutki. A ja dalej starałam się odpowiadać, jakby to wszystko było zupełnie naturalne.

Mocniej zacisnęłam uda i ze wszystkich sił starałam się grać w tę grę najlepiej jak potrafię. Męskie dłonie przez chwilę bawiły się moimi cyckami ściskając je i ugniatając. A ja dalej gadałam.

– Ładne – oznajmił stanowczym głosem przerywając mi w pół zdania, ze spokojem zapiął moją bluzkę, po czym wstał z kanapy.
– Dolać ci wina? – zapytał.
– Poproszę – powiedziałam słabym głosem, podając mu pusty kieliszek.

Podszedł do barku w kącie pokoju. Stał tyłem do mnie odkorkowując butelki i dzwoniąc szklankami.

– Mam wrażenie Agato, że chciałabyś żebym cię zerżnął.

Poczułam, że moje ciało się rozluźnia, a zachłanne monstrum moich lędźwi uśmiecha się słysząc to przez sen i cicho pomlaskuje z zadowoleniem. Jakbym nagle znalazła się w swoim najbardziej naturalnym żywiole.

– Słuszne jest twoje wrażenie – odpowiedziałam zaskoczona tym, jak diametralnie zmienił się ton mojego głosu. To niepewne, spięte dziewczę, którym byłam jeszcze kilka minut temu zamieniło się w kobietę przekonaną, że wreszcie dostanie to, czego chce. Wszystko we mnie mruczało. Ten mały potworek obudził się i przeciągał z rozkoszą, gotowy na żer.

Wstałam z kanapy i zaczęłam przechadzać się po pokoju. Mężczyzna podał mi kieliszek wina, oparł się o barek i wodził za mną wzorkiem.

– To co z tym zrobimy? – zapytałam wpatrując się w regał wypełniony książkami. Starałam się brzmieć zupełnie obojętnie, chociaż serce waliło mi jak oszalałe. Nie patrzyłam na niego tylko dlatego, że wiedziałam, że jedno jego spojrzenie zamieni mnie w plastyczną masę, która bezładnie rozpłynie się po podłodze zmiękczona żarem pożądania.

– Na początek zdejmij ubranie.

Sięgnęłam do półki i zdjęłam z niej jakąś przypadkową książkę Bukowskiego – jednego z nielicznych autorów w tej bogatej kolekcji, którego rozpoznawałam. Wzięłam łyk wina i zaczęłam czytać opis na okładce. Albo raczej udawać, że czytam, bo treść umykała mojej opętanej podnieceniem uwadze.

– Nie – wyrzuciłam z siebie pociągając kolejny łyk z kieliszka.

Mężczyzna podszedł do mnie, wyjął książkę z mojej ręki i odłożył na półkę. Zabrał mi kieliszek i odstawił na regał. Cały czas na niego nie patrzyłam – dalej wodziłam wzrokiem po jego biblioteczce.

– Powiedziałem żebyś zdjęła ubranie – ton jego głosu się obniżył, a ja poczułam dreszcz biegnący wzdłuż pleców.
– Zmuś mnie – odparłam podnosząc na niego wzrok, z takim opanowaniem, na jakie byłam w stanie się zdobyć. Miałam wrażenie, że bicie mojego serca jest tak potężne, że trzęsie całym moim ciałem. Mężczyzna był wielki. Mógł mnie bez trudu obezwładnić i na to liczyłam i tego również się bałam.

Wbijałam w niego rozpalone spojrzenie i miałam wrażenie, że on na zmianę oddala się i przybliża, ale to ruszało się moje własne ciało szarpane głębokim, przyspieszonym oddechem. Atmosfera między nami zgęstniała tak bardzo, że zrobiło mi się duszno i zaczynało mi się kręcić w głowie. Wydawało mi się, że całe to niewielkie mieszkanie w sercu Warszawy za chwilę eksploduje rozsadzone nagromadzoną między nami energią. Miałam ochotę rozładować ją rozpinając bluzkę zgodnie z poleceniem, ale czekałam. Niecierpliwie czekałam, co się stanie.

Mężczyzna cofnął się o krok i odstawił swoją szklankę na barek. Ze spokojem podszedł do stojącego obok biurka i zaczął grzebać w szufladzie. To wybiło mnie z rytmu. Nagle stał się obojętny. Jakby naprawdę zniechęciła go moja mała prowokacja. Zaczęłam znowu przyglądać się książkom, ale nie miałam odwagi sięgnąć po żadną z nich ani po kieliszek stojący tuż obok.

Nagle usłyszałam znajome brzęknięcie. Odwróciłam wzrok i zdążyłam tylko kątem oka zobaczyć kajdanki w dłoni mężczyzny, który ruszył w moim kierunku energicznym krokiem. Chwycił mnie za włosy i mocnym szarpnięciem rzucił na podłogę. Upadłam obcierając nadgarstki o szorstką wykładzinę. Uniosłam się w jakimś szoku i próbowałam wstać, nie wiem właściwie po co, ale potężny strzał wierzchem dłoni w twarz przewrócił mnie na plecy.

Zdębiałam. Nigdy wcześniej tego nie zrobił. Musiał mieć świadomość swojej fizycznej przewagi nad moim ciałem i nigdy nie uderzył mnie w taki sposób. Tak bolesny, obezwładniający i wytrącający z równowagi. Leżałam kompletnie znieruchomiała jakąś mieszanką strachu i zaskoczenia, kiedy mężczyzna kopniakiem rozrzuciła na boki moje nogi i opadł na podłogę między nimi.

Silne dłonie chwyciły moje ręce i wyciągnęły je gdzieś za moją głowę. Próbowałam zobaczyć, co robi, ale ciężkie ciało przygniotło mnie na tyle skutecznie, że ledwo mogłam się ruszyć. Poczułam zimną stal zaciskającą się wokół nadgarstków. Odruchowo szarpnęłam nimi, ale poczułam, że są do czegoś przypięte. To musiała być noga jakiegoś mebla, zapewne kanapy, zresztą, co za różnica. Wszystko we mnie bulgotało wrzącym podnieceniem, bo ta manifestacja męskiej siły w ułamku sekundy uświadomiła mi, że nic nie mogę zrobić. Że mogę się szarpać i wierzgać, ale zawsze, zawsze będę od niego słabsza. Nie na żarty, nie dlatego, że tak się bawimy. Po prostu i naprawdę.

Mężczyzna uniósł ciało i spojrzał mi w oczy. Gapiłam się na niego wzrokiem o temperaturze, która stopiłaby szkło. Ale mężczyzna był chłodny i opanowany, jakby to wszystko działo się gdzieś obok niego. Nie odrywając ode mnie wzroku chwycił dłońmi moja bluzkę i zerwał ją mocnym szarpnięciem. Byłam zaskoczona tym, z jaką łatwością puściły guziki. Znałam takie sceny z filmów i zawsze wydawały mi się wyreżyserowane, ale nagle na własne oczy zobaczyłam, jak dziurawe kawałki plastiku rozsypują się po podłodze, a rozerwana tkanina odsłania znowu moje piersi i byłam tym widokiem oczarowana.

Mężczyzna zauważył mój rozbiegany wzrok i lekko uśmiechnął się z satysfakcją. Przesunął dłonią po wnętrzu mojego uda, a ja zamiast zacisnąć nogi w geście buntu, który tak bardzo chciałam markować, jedynie rozrzuciłam je szerzej i pozwoliłam mu podciągnąć ku górze moją spódnicę. Zagryzłam dolną wargę, kiedy męska dłoń przesunęła po koronce majtek i szybkim ruchem ściągnęła je do kolan.

Nie czułam nawet zawstydzenia swoim cieknącym podnieceniem, kiedy mężczyzna zbierał je z mojej cipki palcami. Głośno westchnęłam napinając mięśnie i odruchowo przymknęłam oczy w nadziei, że zanurzy się we mnie. Ale on wyciągnął rękę spomiędzy moich ud i gwałtownie wcisnął mokre palce w moje usta. Oblizywałam je tak zapalczywie, jakby nie na świecie nie było smaczniejsze niż ten cudowny nektar z mojej własnej cipy.

Palce wysunęły się w moich ust, a ja otworzyłam oczy i popatrzyłam na mężczyznę z uśmiechem.
– Widzisz. Mogę zmusić cię do wszystkiego – powiedział cicho, zaciskając mocno dłoń na moim udzie.
– Spróbuj – opowiedziałam słabym głosem, ale starałam się przy tym brzmieć tak prowokacyjnie, jak tylko mogłam.

Mężczyzna wstał z podłogi i podszedł do barku. Podniósł szklankę, oparł się wygodnie i popijał swojego drinka patrząc na mnie z góry. Leżałam tam w tym podartym ubraniu, z szeroko rozrzuconymi nogami spętanymi jedynie dyndającą wokół kolan bielizną i czułam się jak jego kipiąca podnieceniem zabawka. Każda komórka mojego ciała krzyczała żeby mnie zerżnął i on musiał to widzieć.

To pragnienie było tak silne, że nie potrafiłam zapanować nad swoim ciałem. Zacisnęłam nogi i zaczęłam pocierać kolanami zsuwając niżej majtki. Kiedy spadły do kostek wysunęłam z nich stopy i rozłożyłam szeroko uda tak, żeby dokładnie widział moją cipkę. Zaczęłam ruszać biodrami. Gdyby nie te jebane kajdanki, to natychmiast zacisnęłabym na niej dłonie i zaczęła się pieprzyć palcami. Mój oddech zamienił się w ciche pomrukiwanie.

Ale mężczyzna stał spokojnie i pociągał długie łyki ze ściskanej w dłoni szklanki. Nie odrywał ode mnie wzroku, a jego twarz nie wyrażała żadnych emocji.

Wiłam się zatem dalej, coraz gwałtowniej pocierając gołymi pośladkami po wykładzinę, która zaczynała mnie parzyć. Na zmianę zaciskałam i rozluźniałam uda, zagryzałam wargi i przymykałam oczy w nadziei, że mężczyzna rzuci się na mnie i wyrucha mój mózg na lewą stronę. Ale on nawet nie drgnął, co doprowadzało mnie powoli do szału. Nie umiałam nad sobą zapanować i nawet przestałam próbować.

– Boże, kurwa, zerżnij mnie wreszcie! – wydyszałam rzucając mu nienawistne spojrzenie.

Mężczyzna spokojnie odstawił szklankę i rozpiął spodnie. Zobaczyłam, jego sterczącego kutasa i wzrok zaszedł mi mgłą. Przymknęłam oczy w niecierpliwym oczekiwaniu i dyszałam coraz głośniej, ale nic się nie działo. Kiedy znowu na niego spojrzałam stał nade mną i powolnymi ruchami masował swojego fiuta. Uśmiechnęłam się lekko i uniosłam do góry nogę. Dotknęłam stopą jego uda i powoli przesuwałam nią w górę i w dół. Wiedziałam, że za chwilę dostanę to, czego tak bardzo pragnę. Czekałam aż to ciężkie ciało znowu przygniecie mnie swoim ciężarem.

Ruchy męskiej dłoni przyspieszyły. Wiedziałam, że jest gotowy. Rozchyliłam usta, znowu opuściłam powieki i uniosłam wyżej biodra. Czekałam na to znajome uczucie, kiedy kutas silnym pchnięciem wchodzi we mnie po raz pierwszy. Kiedy wydaje mi się, że rozerwie mnie na pół. Kiedy całe podniecenie skupia się w tym jednym miejscu ciała, by po chwili rozlać się po udach, brzuchu i piersiach falą rozkoszy popychaną uderzeniami bioder.

Czułam, że cała jestem pulsującą cipką czekającą na to wtargnięcie, kiedy nagle męski oddech zamienił się w głośne dyszenie przerywane cichymi syknięciami. Znałam ten dźwięk i na chwilę zastygłam w bezruchu. Otworzyłam oczy i zobaczyłam jak leniwe krople lepkiej spermy spadają z tego pięknego kutasa prosto na mój brzuch i odsłonięte piersi.

Nie mogłam w to uwierzyć. Widziałam, co się dzieje, ale smutna rzeczywistość tej sytuacji do mnie nie docierała. Odbijała się łomotem od ściany mojego podniecenia, które nie chciało, nie mogło przyjąć do wiadomości tego, co się dzieje. On skończył? Beze mnie?!

Ciało mężczyzny zwaliło się na podłogę obok mnie ciężko dysząc. Sięgnął dłonią do w moim kierunku i delikatnie złapał mnie palcami za opuszek ucha. Znałam ten gest, wiedziałam, że to koniec. Pulsujące we mnie podniecenie zaczęło zastępować wkurwienie. Co za kutas! Co za wstrętny, wredny kutas! Chciało mi się płakać z frustracji.

Chciałam mu pokazać. Chciałam udowodnić, że nie może sobie tak mnie używać jak jakiegoś żywego pornosa, który chwilę oglądasz i wyłączasz, kiedy dojdziesz. Odwróciłam głowę i wyrwałam ucho z jego uścisku. Zaczęłam szarpać uwięzionymi rękoma. Chciałam wyrwać się z tych zasranych kajdanków i zacząć żarliwie masturbować. Najlepiej tuż nad jego twarzą. Jakby miało mi to przynieść jakąś ulgę. W głębi serca wiedziałam, że to wszystko na marne i ta świadomość doprowadzała mnie do jeszcze większego szału.

– Odepnij mnie! – wrzasnęłam w furii – Odepnij mnie dupku!
– Zmuś mnie – wydyszał ciężko i zamknął oczy.

.

autorka: megaera


To może być również interesujące:

Consent musi być – o bezpieczeństwie w relacjach BDSM cz. 2

Merz: Jestem całkiem spokojną wariatką

Kobiety Brodziaka

Never more opowiadanie erotyczne 

Public relations opowiadanie erotyczne 

Akceptowalne – o bezpieczeństwie w relacjach BDSM cz. 3


Spodobał Ci się ten wpis? Uważasz że jeszcze komuś może się przydać?  BĘDZIE NAM BARDZO MIŁO, JEŚLI:

  • zalajkujesz go albo udostępnisz na swoim profilu na Facebooku,
  • dasz nam o tym znać komentarzem,
  • zaobserwujesz nasz funpage, żeby być ze wszystkim na bieżąco.

8 myśli na temat “Putting out fire with gasoline

  1. Bardzo dobre „poskromienie złośnicy” – od pierwszego do ostatniego słowa czytało się na jednym oddechu. Taka kara dla niegrzecznej kochanki. Na drugi raz, posłusznie rozbierze się sama ;)

  2. serio? takie to dla was piękne? i później się dziwić, że kobiety są przeciwko sobie ;p osobiście nie cierpię takich złamanych kutasów;

Dodaj komentarz