Przełamać tabu – o przemocy seksualnej w Polsce

przemoc domowa

Przełamać tabu – o przemocy seksualnej w Polsce – felieton erotyczny

Nieodzownym elementem jesieni są z pewnością dłuższe wieczory. Mrok szybko zagląda w okna. Niesprzyjająca aura powoduje we mnie nostalgię.

Po raz kolejny wróciłem do przeglądania papierzysk zgromadzonych na biurku w przeciągu kilku ostatnich miesięcy. Mój wzrok zatrzymał się na kilkuset stronicowym wydruku  raportu Fundacji STER na temat przemocy seksualnej w Polsce.

Wspomnienia napłynęły szeroką falą…

Magda, moja pierwsza dziewczyna – dopiero po latach przyznała się, że została zgwałcona przez jednego z moich kumpli z podwórka. Agnieszka, w półsłówkach przekazała mi, że jeden raz (o jeden za dużo) dokonała złego wyboru partnera do imprezowych szaleństw. Karolina płacząca i wycierająca nos o moją koszulę, kiedy wróciły wspomnienia z feralnego wyjazdu do Krakowa. Dominika, której łatwiej było napisać mi w mailu o tym, co kiedyś spotkało ją w pracy. Oraz Ania, kuląca ramiona, gdy opowiadała o tym, że została zgwałcona – jedyna, która zgłosiła się na policję.

Byłem przekonany, że albo mam pecha, albo że przyciągam dziewczyny z traumatycznymi doświadczeniami.

Teraz, po lekturze raportu, wiem, że to nie kwestia „przyciągania”, ale po prostu rzeczywistość w jakiej funkcjonują polskie dziewczyny i kobiety.

Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przez Fundację STER zdecydowana większość respondentek, bo aż 91,8 % biorących udział w projekcie kobiet, doświadczyła którejś z form przemocy seksualnej od momentu ukończenia piętnastego roku życia.

Badanie przeprowadzono na reprezentatywnej grupie 451 kobiet z całej Polski.  W grupie znalazło się jedynie czterdzieści osiem kobiet (8,7%), które nie doświadczyły przemocy seksualnej.

Badania ilościowe zostały uzupełnione o wywiady pogłębione jakościowe wśród respondentek, które doświadczyły gwałtu. Statystyki  przemocy seksualnej w badaniu przedstawiają się następująco:

Molestowania seksualnego doświadczyło 87,6% kobiet; 94,1% z nich nie zgłosiło tego faktu Policji.

Próby gwałtu doświadczyło 23,1% respondentek; 93,1% z nich nie zgłosiło zdarzenia Policji.

Gwałtu doświadczyło 22,4% kobiet; 91,8% kobiet nie zgłosiło gwałtu Policji.

  • 64% doświadczyło gwałtu ze strony byłego partnera
  • 20% ze strony obecnego partnera
  • 50% kobiet doświadczyło gwałtu więcej niż raz
  • 8% zgwałconych kobiet nie znało swojego partnera

Badania Fundacji STER stawiają w nowym świetle niemożność dokładnego oszacowania tak zwanej „szarej liczby” przestępstw przeciwko wolności seksualnej i obyczajności.

Żyjemy w społeczeństwie, które zupełnie nie radzi sobie z kwestią przemocy seksualnej. Przekładając statystyki na praktykę życia społecznego, skala zjawiska jest porażająca. Jedna na pięć kobiet w Polsce została zgwałcona. Co czwarta przeżyła próbę gwałtu. Mniej niż 10% przypadków zostało zgłoszonych organom ścigania.

To wręcz trudne do wyobrażenia – rozejrzyjmy się wokół siebie. Czytelniku, przypomnij sobie imiona 5 koleżanek. Ciężko pogodzić się z faktem, że jedna z nich została zgwałcona. To nie tylko koleżanki – to nasze matki, siostry i córki.

Dziwnie jest stanąć przed klasą mojej córki i uświadomić sobie, że na dwadzieścia dziewczynek, cztery z nich zostanie zgwałconych. I że tylko dwie z nich nigdy nie spotka molestowanie czy próba gwałtu, że tylko dwie nie będą musiały bronić się przed napaścią seksualną.

A do tego dochodzi jeszcze świadomość, że większość gwałcicieli nie zostanie nigdy ukaranych. Tacy mężczyźni chodzą wolno, bez jakiegokolwiek skrępowania, czy choćby postawionych zarzutów.

Z badań wyłania się zupełnie inny obraz niż stereotypowe wyobrażenie gwałciciela. To nie jest ciemna ulica, wygaszone latarnie, czy alejka w parku. Nieznani sprawcy to zaledwie 8 przypadków na 100. Cała reszta to mężczyźni, którzy są bliskimi znajomymi zgwałconych kobiet – 8 gwałcicieli na 10 przypadków to partnerzy (byli lub obecni).

Jedna z teorii seksuologicznych głosi, że gwałt nie jest wynikiem niemożliwej do opanowania pożądliwości, ale stanowi atrybut władzy i potrzebę dominacji nad słabszym.

Dla mnie, człowieka myślącego, taka realizacja potrzeby władzy jest skrajną aberracją. Jak bardzo mężczyzna – gwałciciel musi być skrzywiony psychicznie, by wywyższać swoją osobę kosztem innej w ten sposób, jak bardzo musi być zagubiony i żałosny, by sięgać po przemoc wobec kogoś słabszego…

Wszystkie znane mi kobiety, które zostały zgwałcone, próbowały sobie radzić “po swojemu” z traumą. Nie ma bowiem w Polsce systemu pomocy i wsparcia oferowanego przez państwo.

Nieliczne organizacje pozarządowe, oferujące takie wsparcie, nie są w stanie dotrzeć nawet do połowy dziewczyn potrzebujących pomocy.

Dodajmy do tego nasze katolickie społeczeństwo (zupełnie pozbawione chrześcijańskiego miłosierdzia), które stygmatyzuje kobietę, będącą ofiarą gwałtu jako „puszczalską”, „prowokującą mężczyzn”, „nie dość ostrożną”, albo po prostu „odgrywającą się na facetach”.

Co gorsza – poprzez wychowanie w kulturze tabuizacji i strachu przed seksualnością, ten wzorzec jest przenoszony z pokolenia na pokolenie. I rosną nam kolejne pokolenia gwałcicieli.

Traktując płeć i seksualność jako sferę tabu, nie sposób dowiedzieć się czym jest seks konsensualny, a co nim nie jest. Nie sposób nauczyć młodych chłopców empatii, a dziewczynek prawa do mówienia „nie”.

W czasie gdy zostały opublikowane badania miałem okazję rozmawiać z kilkoma facetami piszącymi opowiadania o zabarwieniu erotycznym. Świadomi seksualnie, dojrzali emocjonalne mężczyźni, którzy – jak jeden mąż – zanegowali  prawdziwość badań STERU, powołując się przy tym na oficjalne statystyki dotyczące ilości zaraportowanych gwałtów w Szwecji i w Polsce (w PL trzykrotnie mniej).
Całkowite pomieszanie z poplątaniem i zignorowanie tego, że w Skandynawii  funkcjonuje poszerzona (względem polskiej) definicja gwałtu i to, że kobiety w Szwecji nie obawiają się zgłaszać takich przypadków policji, co skutkuje niemal zupełnie ograniczeniem „szarej liczby” przestępstw na tle seksualnym.
Biorąc pod uwagę to wszystko, jednoznacznie widać, że obywatelki Szwecji mogą czuć się bezpieczniej niż kobiety w naszym kraju.

Gdzie jest różnica? W edukacji seksualnej. Tak proste, że banalne.

Policjant, który wie, czym jest gwałt i jak zareagować w przypadku zgłoszenia, prokurator, który jest świadom wyrządzonych szkód zarówno jeśli chodzi o ciało jak i psychikę oraz sędzia, który ma postawy do wydania wyroku odzwierciedlającego wagę czynu. A przy tym młodzież, ich rodzice i dziadkowie, sąsiedzi, nauczyciele – społeczeństwo, którego członkowie nie rumienią się na dźwięk słowa seks, penis czy penetracja i którzy wiedzą, że “nie” znaczy “nie”. Tak ze strony kobiety jak i mężczyzny.

Teraz, gdy piszę ten tekst, siedzi obok mnie moja dziesięcioletnia córka, a w radio trwa dyskusja na temat aborcji, antykoncepcji i zmian w szkolnictwie – w gruncie rzeczy o prawach seksualnych kobiet.
Patrzę na mojego aniołka i nie wyobrażam sobie jej przyszłości w Polsce. W kraju, gdzie zamiast wychowania seksualnego mamy wkładane do młodych głów katolickie bzdury o „życiu od poczęcia”, „tradycyjnej roli kobiety” i “wiodącej roli mężczyzny”.
Nie wyobrażam sobie, nie chcę sobie wyobrażać, że ona kiedyś może – jak któraś z moich partnerek – zostać zgwałcona, bo jeden z jej kolegów uzna, że „wcale tak nie myślała” gdy powiedziała „nie”.

Pełny raport dostępny na stronie fundacji.

.

autor: Barman-Raven

Powiązane:

Pamiętaj, to nie był gwałt


Spodobał Ci się ten wpis? Uważasz że jeszcze komuś może się przydać?  BĘDZIE NAM BARDZO MIŁO, JEŚLI:

  • polajkujesz go albo udostępnisz na swoim profilu na Facebooku,
  • dasz nam o tym znać komentarzem,
  • zaobserwujesz nasz funpage, żeby być ze wszystkim na bieżąco.

8 myśli na temat “Przełamać tabu – o przemocy seksualnej w Polsce

  1. Prosty, ale jakże obrazowy tekst o ważnym problemie.
    Też jestem przekonana, że zarówno sama ilość przypadków stosowania przemocy seksualnej, jak i niechęć do zgłaszania ich organom ścigania, wynika z seksnegatywnego nastawienia naszego społeczeństwa i braku elementarnej edukacji seksualnej.

    To fakt, że większość ofiar zna gwałcicieli, pamiętajmy jednak, że to nie tylko partnerzy i byli partnerzy (swoją drogą bardzo smutne jest, że wielu mężczyzn uważa, że jeśli kobieta raz zgodziła się na seks, następnym razem nie ma już prawa odmówić), ale też członkowie bliższej i dalszej rodziny, przyjaciele domu, sąsiedzi, nauczyciele, przełożeni… a sytuacje ofiar potrafią być bardzo skomplikowane. Ofiar-mężczyzn często nawet bardziej…

  2. 8 gwałcicieli na 10 przypadków to partnerzy (byli lub obecni).
    Takie są fakty.
    Faceci nie wiedzą co to konsensualny seks.
    Tu nie ma co niuansować.

  3. Ponieważ autor nie podaje , podobnie jak i autorki cytowanych „badań”, przyjętaj definicji gwałtu (zaś z tekstu wynika nadużywanie tego określenia do niejasnych sytuacji tzw, „niekomfortowych”), ich wartość jest bliska zera. Zaś mizoandryczne opinie w rodzaju: ” “nie” znaczy “nie”. Tak ze strony kobiety jak i mężczyzny.”, pokazują bezmiar nieznajomości rzeczy czyli różnic pomiędzy płciami, czy braku konsekwencji fałszywego oskarżenia o „gwałt” (praktycznie bezkarnego dla kobiet) w przeciwieństwie do mężczyzn pozostających bez ochrony prawnej w przypadku rzeczywistego gwałtu , w gynocentrycznych społeczństwach, w których żyjemy.

  4. 87 procent respondentek spotkało się w swoim życiu z jakąś formą molestowania seksualnego,
    37 procent uczestniczyło w aktywności seksualnej wbrew swojej woli.
    23 procent doświadczyło próby gwałtu,
    22 procent gwałtu.

    Xada czego tu nie rozumiesz?

    Nie znaczy nie. To proste nawet dla czterolatka.
    Tego też nie jesteś w stanie zatrybić?

Dodaj komentarz