Przewłaszczenie

miniatura erotycznaPrzewłaszczenie – Mezzazine – miniatura erotyczna

Pierwsze kłamstwo: nigdy więcej o tobie nie pomyślę. Nie napiszę na twój temat żadnych więcej słów. Nawet wiersza ani listu do szuflady beznadziei.

Kolejne: nie uronię już przez ciebie ani jednej łzy. Nie jesteś wart moich mikroelementów i soli.

Ostatnie: wszystko zrozumiem, wybaczę, zapomnę.

Taka mi po tobie została pustka – szorstki spadek aż po kres i amen. Ta minuta ciszy po nas trwa ciągle, nie przestając być żałobą niczego. I wszystkiego.

Późny wieczór. Mały lokal na Starówce. Dwa „Żywce” (mój z sokiem malinowym).

Wyciągasz rękę i wskazującym palcem zaczynasz rysować moją brew. Dotyk zniewala. Potem powoli przesuwasz opuszkiem po policzku, szyi, obojczyku…

Docierasz do mojej piersi i zatrzymujesz się na sutku.

Zamykam oczy, oddech przyspiesza. Uderzenie hormonów i wyobraźni.

Tak chciałam w tym momencie, aby to była aksamitna końcówka twojej męskości, która znaczyłaby moje ciało śluzowatym śladem, jak te amerykańskie, bezskorupowe ślimaki, których od lat nie mogę się pozbyć z ogrodu. Endemiczny gatunek, który wypiera nasze rodzime, europejskie.

Wolę europejskie, ale ten śluz… Znaczy trasę „Route 66”, przebiegającą przez cały kraj mojej kobiecości. Aż do końca. Do dna. Tam, gdzie miałeś dojechać.

Nagle twój śmiech. Naciskasz palcem sutek i mówisz: „Piii, wyłączamy myśli, kochanie!”. I sięgasz po piwo.

Wolałabym dostać w twarz.

Czuję się jak dziwka, którą ktoś wykorzystał i uciekł bez zapłacenia rachunku.

Zabiję się kiedyś przez ciebie, więc…

… z pamiętnika samobójcy wyrywam kilka stron. Tych o twoich długach. Jestem bankrutem, nie będę walczyć o należności z racji niebycia. Mój termin przydatności minął, bez prawa przedłużenia. Nasze widoki to teraz tylko pusta przestrzeń. Wszystko wyprzedane i stąd nawet echo wyprowadziło się do lepszych miejsc. Duch mi świadkiem.

Tutaj nie ma już nic, postanowiłam więc otworzyć poczekalnię śmierci.

Chaos we mnie i chaos pode mną. W wolnych chwilach przesadzam drzewa zielonym do dołu. Całe życie w nawiasach. Zawiasach. Zardzewiałych, rozchwierutanych jak odrzwia starych zamków lub kościołów w „Nadziejolandii”.

Tam już nikt w nic nie wierzy, a w szczególności w nadzieję, i gdyby jutro w ogóle mogło być, dziś byłoby zupełnie inaczej. Trudno. Jeszcze przez jedną chwilę chociaż pojodłuj ze mną. Bo przecież ja cię całkiem wymyśliłam, a jednak chcę się przy tobie zestarzeć, nie doroślejąc.

Zapomniałam, kim jestem. Zgubiłam dane personalne. Zmieniłam adres na emocjonalną bezdomność. Braki. Dziury. Wieje. Zimno. Mrok. Nie ma już światła. Dogasam. Ostatkiem sił ostatni błysk. Zanikam. Zapachem swoim już raczej tylko się duszę. Bez opcji awaryjnej. Nie przewidział jej plan. Myśl. Miłość. Mózg. Wykorzystany sens. Nie goją się rany. Nie pamiętam, czemu. Nie wiem, po co ja. Nie mam prawa (być tutaj). Ja już dziękuję. Poproszę rachunek za te „Żywce”. Bez reszty.

A jeśli chodzi o małą knajpę na Starówce…

A jeśli chodzi o ten dotyk…

I śmiech…

.

autorka: Mezzazine


To może być również interesujące:

Consent musi być – o bezpieczeństwie w relacjach BDSM cz. 2

Merz: Jestem całkiem spokojną wariatką

Kobiety Brodziaka

Never more opowiadanie erotyczne 

Public relations opowiadanie erotyczne 

Akceptowalne – o bezpieczeństwie w relacjach BDSM cz. 3


Spodobał Ci się ten wpis? Uważasz że jeszcze komuś może się przydać?  BĘDZIE NAM BARDZO MIŁO, JEŚLI:

  • zalajkujesz go albo udostępnisz na swoim profilu na Facebooku,
  • dasz nam o tym znać komentarzem,
  • zaobserwujesz nasz funpage, żeby być ze wszystkim na bieżąco.

Jedna myśl na temat “Przewłaszczenie

Dodaj komentarz