Rozpustnik (Laurence Dunmore)

RozpustnikRozpustnik – The Libertine – Laurence Dunmore – film erotyczny – rozwiązłość – recenzja

Rozpustnik – na pierwszy rzut oka film równie lekki i przyjemny co rozwiązły – Libertyn w oryginale, Rozpustnik w ojczystym języku. Film bez dwóch zdań niesamowity. Tyle tylko, że wiele o nim można powiedzieć, ale z cała pewnością nie to, że jest lekki i przyjemny.

Już sama strona techniczna jest zadziwiająca. Na ekranie króluje nieostrość i ziarno, omotane sino-zielonkawa poświatą. Operowanie ostrością jak reflektorem wyciągającym przed szereg konkretną osobą czy akcję zaskakuje Daje jednakże niesamowite możliwości prowadzenia widza dokładnie tą ścieżką, którą zaplanował reżyser. Kulminacją tej techniki jest rozmowa tytułowego bohatera (Jonny Deep) z żoną (Rosamund Pike). Ostrość wypowiadanych kwestii podkreślana jest przez ostrość widzenia, skupioną na otwierającej usta osobie. I nieostrość, która opada jak kurtyna zasnuwając wszystko dookoła. Manewr powtarzany kilkanaście razy w czasie jednej sceny nie jest jednak nużący. Wręcz przeciwnie -niesamowicie wzmacnia przekaz. Podobnie jak towarzysząca obrazom muzyka, niemal niezauważalna, ale kiedy milknie pojawia się pustka.

Przejmująca i dająca do myślenia fabuła. Chciałoby się powiedzieć, że hołduje zasadzie – żyj szybko umrzyj młodo. Ale to nie do końca to. Film dotyka także innych aspektów człowieczeństwa, poza fizycznych, poza cielesnych i poza seksualnych. Pokazuje jakim potworem jest (może się stać) człowiek dążący do osiągnięcia własnych celów, do samorealizacji. Jak wykorzystać innych i cynicznie wyrzucić ich ze swojego życia. Duma. Duma. Duma. A potem lekcja pokory.

Choć nie wszyscy przyjmują tę lekcję do siebie. Postać żądnej sławy i uwielbienia aktorki wykreowana przez Samanthę Morton jest kwintesencją takich właśnie zachowań. Bezwzględna, silna kobieta potrafiąca sięgnąć po niemożliwe. Piękna w swojej determinacji, skuteczna i dumna. Nie można też pominąć Johna Malkovich’a w roli dobrodusznego Karola II, Malkovich zagrał go jakby od niechcenia, w zasadzie nie grając, on tam po prostu był.

Syfilis karą za rozwiązłość, wzgarda za miłość, zapomnienie za szczerość. Czym był libertynizm? Brudem żądzy zaspakajanych za wszelką cenę czy uwolnionym umysłem kontestującym kanony religii? Światłem czy mrokiem w dziejach? Swobodą czy konwenansami tyle, że trochę innymi niż dotychczasowe?

Rewelacyjna wprost jedna z pierwszych scen – rozmowa w pędzącym powozie… Takie właśnie pojedyncze sceny przesycone erotyczną elektrycznością stanowią kontrapunkt dla scenografii – ulicznego błota i unoszącego się nad nim odoru. Nad wyraz realistycznych.

Odradzam oglądanie tym, którzy szukają wyłącznie tzw. momentów czy scen orgii. Ale jako dramat obyczajowy, świadectwo ówczesnej rozwiązłości zdecydowanie wart obejrzenia.


Inne polecane filmy:

Oczy szeroko zamknięte
Paryż 05:59
Mężczyzna który patrzy
Kochanek
Kompleks Portnoya


Spodobał Ci się ten wpis? Uważasz że jeszcze komuś może się przydać?  BĘDZIE NAM BARDZO MIŁO, JEŚLI:

  • zalajkujesz go albo udostępnisz na swoim profilu na Facebooku,
  • dasz nam o tym znać komentarzem,
  • zalajkujesz albo dodasz do obserwowanych nasz profil,

 

Dodaj komentarz