Jej w biurze niespodzianka

seks w biurzeJej w biurze niespodzianka – Obsesja – opowiadanie erotyczne

Czekałam spotkania z nim, jakoby każdy weekend był zbyt długim i nazbyt trudnym do zniesienia. A jednak za każdym razem wytrzymywałam. Znalazłam sposób, który pozwalał mi utrzymać równowagę pomiędzy pragnieniem a brakiem spełnienia.

Każdą daną mi chwilę celebrowałam trzykrotnie. „Czas przed” spędzałam intensywnie, wyobrażając sobie jego dotyk, wydobywając zapach i smak, wsłuchując się w dźwięcznie brzmiący niski głos, wyryty w mapie mojej pamięci zmysłów. Zawsze tak samo wyrazisty, zawsze tak samo podniecający.
„Chwila bycia” za każdym razem trwała najkrócej. Mimo wszelkich przygotowań, zawsze zaskakiwała. Tym, że właśnie się zadziała. Tak samo prędka, pośpieszna i zawsze tak samo krótka. A każdy następny raz miał być obiecanym spełnieniem rozkoszy i sytości w przyszłości. Tylko obiecanym, ponieważ znałam odpowiedź na pamięć i znałam wytłumaczenie. Zawsze ktoś lub coś oczekiwało jego obecności. Akceptowałam je, a jednak nigdy się nie pogodziłam. Bo, kiedy ma się naście lat, w głowie jawią się ideały równe wielkim odkryciom i cudom podobne. Wszystko jest takie proste. Czarne albo białe. Na całe szczęście z ideałów się wyrasta, niestety w sobie właściwym tempie i czasie.
Aż w końcu „czas po”. Relaks i błogość. Tego czasu do rozkoszowania się wspomnieniem zawsze miałam pod dostatkiem. Żyłam wtedy spotkaniem moich myśli z emocjami. Najbardziej podniecająca mieszanka, kiedy oto wracała do mnie moja utracona pamięć i świadomość. Odczuwałam wszystko jeszcze raz. Powoli, dostatecznie, długo. To był tylko mój czas uczty.


I oto czekałam na kolejne spotkanie, niczym spełnienie wielkiej obiecanej nagrody. Już od rana czułam podniecenie i nie mogłam skupić własnych myśli. Zajęcia umykały mi w niezrozumianym chaosie i gonitwie własnych myśli. W pewnym momencie całkiem wyłączyłam się na bodźce dochodzące z zewnątrz, pozwalając sobie na przyjemnego chwilę szaleństwa. Nie wiem, ile mogła trwać owa chwila, ale musiałam wyglądać idiotycznie, ponieważ powróciwszy do świadomości, spotkałam kilka par oczu skupionych na mnie. Mogłoby mnie tutaj w ogóle nie być, ale przynajmniej obecność zaliczona.
Chcę czuć się dziś swobodnie i przyjemnie, ale przede wszystkim, chcę spodobać się jemu. Pierwszy raz wychodzimy razem, pierwszy raz będziemy mieli wystarczająco dużo czasu dla siebie. Wyobrażam więc sobie jego wyraz twarzy, jego wyraz oczu, wpasowuję siebie w scenkę powitania z nim tak, by nie stracić nawet chwili z tego, co nam dane, kiedy będę już stać przed nim.

Wysiadłam z tramwaju i spokojnie kroczyłam w kierunku znanego mi budynku, który za każdym razem był tak bardzo obcy, że napawał mnie lękiem i niechęcią. A jednak wracałam. Szeroko otwarte skrzydła automatycznych drzwi milcząco zapraszały do środka. W recepcji wskazałam jego nazwisko, jako swoje własne… może wezmą mnie za kuzynkę? Kuzynkę, którą zaraz będzie rżnął w swoim własnym gabinecie. Omijając wzrok osoby przyjmującej moje marne kłamstewko, skierowałam się do windy. Dziewiąte piętro proszę pani…. usłyszałam za plecami wskazówkę, która pojawiła się być może tylko dla pozoru, że oto i ja i ów człowiek, nie wiemy, po co przyjeżdżam tutaj kolejny już raz. A świadomość tego fałszywego wizerunku, tej gry pozorów wprawiała mnie zarówno w zakłopotanie, jak również wywoływała stan silnego podniecenia.

Jadąc widną pospiesznie zdjęłam bieliznę, zdążyłam uchwycić swoje odbicie w lustrze i poprawić włosy. Wysiadłam z windy na wskazanym piętrze i przebiegłam wzrokiem po holu, ale nikt na mnie nie czekał … tylko recepcjonistka powitała mnie suchym – dzień dobry i prosiła o chwilę cierpliwości, wykręcając numer na klawiaturze telefonu. To była pierwsza niespodzianka. Wiedząc, jak bardzo krępują mnie takie sytuacje, wystawił mnie na pożarcie tej blond piękności, by nasyciła wzrok moim onieśmieleniem. Minuty, może tylko sekundy minęły, a ja stałam oczekując sama nie wiem na co, topiąc się we własnych rozchwianych emocjach, nie mogąc zapanować nawet nad oblewającym mnie rumieńcem, który tym razem piekł bardziej niż zazwyczaj. Zapraszam Panią – odezwała się blond piękność, wskazując dłonią na korytarz, którym ruszyła przed siebie. Szła spokojnie, rytmicznie kołysała biodrami, a jej blond kosmyki włosów to podnosiły się, to opadały na ramiona pod miękkim ruchem całej sylwetki. A więc poczęstował mnie niespodzianką na początek. Cieszyć się, czy zezłościć? Nie zdążyłam zastanowić się, kiedy kobieta uchyliwszy drzwi do gabinetu, zapowiedziała moją obecność i cofnęła się, aby przepuścić mnie w drzwiach. A może zrobiła to tylko po to, by upewnić się, że weszłam do środka?

Weszłam. Stanęłam tuż za progiem. Usłyszałam zgrzyt zamykających się drzwi, stałam i nie mogłam wydusić z siebie nawet jednego słowa. Nie ważne, czy miałoby ono zabrzmieć „dzień dobry”, czy miałoby paść całe zdanie „Ty draniu, oto jestem wściekła”. Stałam więc przyglądając się siedzącemu wygodnie za swoim biurkiem facetowi, o którym przed kwadransem myślałam tak intensywnie. Gabinet ten znałam od dawna, ale tym razem zaskoczona i onieśmielona sytuacją, czułam się weń zagubiona. Krępowało mnie moje onieśmielenie i podniecało jednocześnie. Zawsze pyskata i krnąbrna, tym razem zaniepokojona przedłużającą się ciszą zapytałam: Dlaczego nic nie mówisz? – Delektuję się chwilą – usłyszałam. Ten niski, zawsze spokojny, opanowany i ciepły głos. Kiedy dzwonił, wyrywając mnie ze snu, a ja zawsze byłam gotowa. Zawsze radosna i podekscytowana. Teraz natomiast milczałam w oczekiwaniu, a moje podniecenie spływało strumieniem. Łaskotało i mierziło jednocześnie, a ja czekałam. Nie ruszyłam się z miejsca. Nie było dialogu, mimo naszego kontaktu wzrokowego.
Rozbieraj się. Nagle padło spokojne plecenie. A może życzenie? Prośba? Nie. Bezduszny i obojętny rozkaz. Słucham? Z niedowierzaniem weszłam w dialog, by dać sobie czas. By choć w małej części móc kontrolować sytuację. Stałam tak chwilę zniesmaczona i zdezorientowana. Nie zrozumiałaś czegoś? Rozbieraj się. Poczułam się zlekceważona. Poczułam, jak łzy napływają mi do oczu, a ja nie mogę ich powstrzymać. Wstydziłam się ich, ponieważ mój płacz zawsze wywoływał we mnie skrępowanie. Ukazuje moją niemoc, moją słabość, do której tak bardzo nie lubię się przyznawać. W jednej chwili, w złości i żalu rozpięłam wszystkie guziki bluzki, którą zrzuciłam na podłogę. Chciałam, aby na mnie popatrzył. Aby zauważył, że nie dam się sprowokować, że nie dam mu satysfakcji, ale on nawet na mnie nie spojrzał. Chciałam do niego podejść, przytulić się, całować, być blisko, prosić, jeśli tego zażąda. Ale nie mogłam zrobić nawet kroku. Mój bunt rósł, a ja nie mogłam z tym nic zrobić. Stałam więc nieruchoma, a on nagle wstał z fotela. Jego smukła sylwetka przysłoniła promienie zachodzącego słońca, które rzucały na mnie pomarańczowo złotą poświatę. Patrzyłam na niego z podziwem, a może z zachwytem. Jego ciemny garnitur, jak zwykle sprawił, że nie mogłam oderwać od niego oczu. Uwielbiałam go w tym eleganckim wdzianku. Trzymał dłonie w kieszeniach. Nonszalancko, lekceważąc wszelkie konwenanse. Podszedł więc do mnie i patrząc w oczy zapytał z ciepłym uśmiechem. Nie zrobisz tego, o co proszę? Zaskoczona odbiłam się od ściany, nie wiedząc, co odpowiedzieć. Chciałam wykrzyczeć, ale powiedziałam tylko cichym i opanowanym tonem, że to było polecenie, a nie prośba. Dokładnie tak. Usłyszałam odpowiedź. Między nami toczyła się gra. Tu i teraz. Albo w nią wejdę, albo odejdę. Chwilę patrzyliśmy sobie w oczy, a ja wyszukiwałam jednego drgnięcia powieki, jednego drgnięcia w kąciku ust, wtedy wiedziałabym, że mogę być kapryśną. Mogę się zbuntować, a on jak zawsze czułostkami ukoi moje skrępowanie. Ale nie zrobił nawet jednego podobnego gestu. Wiedział, że czekam, a ja wiedziałam, że on o tym wie.

Kolejny raz, sięgając po nieznane, ze złością spełniłam jego żądanie. Zacisnęłam do bólu wargi i rozpięłam spódnicę, która swobodnie opadła na podłogę. Czułam się z jednej strony jak kukła, z drugiej zaś, jak kurtyzana… Ale tym razem nic nie było tak, jak wcześniej. Coś się działo dziwnego, a ja nie próbowałam o nic pytać. Poszedł więc do mnie na wyciągnięcie ręki, złapał moje ramię, a ja pozwoliłam poprowadzić siebie w głąb pomieszczenia, jak marionetka. Stałam tam przed nim prawie naga, nasłuchując, czy nikt nie puka do drzwi. Spokojnie i powoli rozpiął pasek, guzik, suwak i wyjął na światło dzienne swojego bladego, gładkiego penisa, uśmiechając się delikatnie, nie spuszczając przy tym ze mnie oka. Sprowadził mnie wzrokiem na wysokość swojego krocza. Ujęłam w dłonie jego męskość, ściskając lekko oswajałam się z jego temperaturą i zapachem. Wszystkimi zmysłami witałam się z tym, czego tak długo oczekiwałam. Jego wystający czubek, na którym jawiła się mieniąca kropla, lizałam najpierw delikatnie, by za chwilę ująć w usta całą jego główkę. Przez chwilę delektowałam się spokojem i swobodą, liżąc końcówką języka od nasady po sam czubek tak, by wyznaczyć ślady własną śliną. Okalając nawilżałam całą długość ścianek, ssałam i drażniłam językiem coraz śmielej. A więc po niespodziankach moja ulubiona nagroda. Przyjemność z granicy fetyszu i uzależnienia. Rozkoszowałam się jego słodko-słonym smakiem. Zamknęłam powieki, by czuć rytm własnej muzyki, do której rozpoczął taniec mój język, ten coraz bardziej łapczywy i zachłanny. Nachalnie krążyłam czubkiem języka po jego szparce pomiędzy dwiema półkulami, raz odważniej chwytając jądra w dłoń, raz sięgając sutków w palce drugiej dłoni. Byłam coraz bardziej mokra i coraz bardziej podniecona. Czułam już mrowienie w wargach sromowych i delikatne skurcze w okolicach łechtaczki, którą wtem nieograniczenie mogłam stymulować ściskając i rozluźniając od naporu uda. Patrzył na mnie z góry.

Zatraciłam się na ten moment, z którego wyrwało mnie delikatne szarpnięcie za włosy. Pod naciskiem jego dłoni moja głowa odskoczyła, a chwycenie za kark spowodowało, że obróciłam się i podrywając całe ciało z podłogi wsparłam się łokciami na blacie. Byłam sztywna i zaniepokojona. Pragnęłam, aby mnie okrył sobą. Szukałam myślami jego dotyku, tego które znałam. Ciepłego i czułego. Podświadomie czułam, że dzieje się coś nowego. Nie zrobiłam jednak ani jednego ruchu. Nie było pośpiechu, nie było w tym gwałtowności, nie było też dialogu. Mój delikatny mężczyzna był najbardziej obcym ciałem, jakie kiedykolwiek dopuściłam do siebie. Ale nie zastanawiałam się nad tym długo. Nic nie zmąciło mojego spokoju, nic mnie nie zastanawiało. Poddałam się jego woli i o dziwo czerpałam z tego przyjemność. Trwało to dłuższą chwilę, zanim poczułam na moich pośladkach coś zimnego. Instynktownie spięłam pośladki, którymi mimowolnie rozcierałam lepką substancję, która sprawiła, że poczułam chłodne nawilżenie. Czekałam, spięta na granicy bólu. Jego dłonie opadły na moje pośladki i masowały je delikatnie i wolno. Powoli pozwalałam dłoniom błądzić po mojej pupie. Kiedy spodobało mi się na tyle, że mogłam rozluźnić się, poczułam palce błądzące po swoim rowku, drażniące moje mięśnie gwałtownie i znienacka. Nieoczekiwanie przemykająca między nim dłoń rozcierała wilgoć na całej jego długości, co chwila wnikając do środka palcem z każdym razem o centymetry głębiej. Za każdym razem zaciskałam się na nim bardzo mocno i oddychałam głęboko, by rozluźnienie przyszło, jako ukojenie w podnieceniu. Ale kiedy rozluźniałam pośladki palec wnikał głębiej, powodując jeszcze gwałtowniejszy uścisk, a tym samym moje podniecenie. W tym momencie wróciła do mnie nasza rozmowa, kiedy zapytana, czy chcę próbować seksu analnego, odparłam bezwiednie, że nie. Dlaczego? Ponieważ nie znoszę bólu. Z pewnością nie o bólu myślałam. Chodziło pewnie bardziej o nieznane, o to, co zawstydza, o to, co nowe. Temat nie powrócił już nigdy w pytaniu. Wrócił teraz, jako niespodzianka, wprawiając mnie nie w uczucie bólu, a zdecydowanego podniecenia i rosnącego pożądania. Tak czy inaczej byłam spokojna, a właściwie oczekująca. Pragnęłam tego, jak nigdy wcześniej, ale nie śmiałam prosić, nosząc w sobie świadomość wcześniejszego odrzucenia. Tym bardziej wypinałam pośladki unosząc się na palcach stóp, by sięgnąć tego przyjemnego dotyku, który nagle ustał w miejscu. Nagle nacisk zelżał, aż w końcu zupełnie puścił. Ustałam i w ruchach wszelkich ja. Wyrwana z rytmu nowych wrażeń, oczekiwałam następnego ruchu. Teraz poczujesz, jak się posuwa kuzynkę. Jesteś gotowa? – zagrał więc moimi pionkami, ale nie poczekał na odpowiedź, a kolejny ruch pojawił się za niedługą chwilę. Poczułam ciepło powoli wnikające w moją śliską, wąską dziurkę. Gorąco napierającego członka bardziej łechtało niż bolało, dopóty, dopóki masował moje pośladki i rowek. Im dłużej mnie drażnił, tym bardziej pragnęłam poczuć go wewnątrz. Nagle jego ruchy zaczęły być szybsze, coraz silniej wnikał w moją ciasną dziurkę, coraz głębiej z każdym ruchem, aż pojawił się ból. Uczucie, które w przybliżeniu można określić, rozrywającym od wewnątrz. Nie poczyniłam nic, aby przerwać owe doznanie, a które sprawiało mi coraz więcej przyjemności mentalnej. Odszukałam podniecenie w przewrotności tej sytuacji. W momencie przekroczenia granicy mojej rozciągłości, ból sprawiał wrażenie coraz lżejszego, na korzyść narastającego napięcia seksualnego, kiedy wszystkie moje mięśnie spinały się do granic możliwości.

Wprawiona w nastrój orgii analnej usłyszałam dźwięk dzwoniącego telefonu, który spowodował, że chciałam uciec, skończyć całe to nasze analne spotkanie, ale nacisk na kark nie pozwolił mi poruszyć się nawet chwili dalej. Odbierz telefon – usłyszałam. Odwróciłam głowę i z niedowierzaniem zapytałam wzrokiem, czy oby się nie przesłyszałam. Odbierz telefon i powiedz, że nie ma mnie w biurze, po czym odłóż słuchawkę. Pomyślałam, że to żart. Że to kolejna niespodzianka dla mnie, ale sięgnęłam po słuchawkę, przedstawiłam się z imienia i nazwiska i zapytałam w czym mogę pomóc. Próbowałam opanować drżenie głosu, a przede wszystkim próbowałam zapanować nad swoim ciałem. Jednocześnie czułam w sobie spokojne, ale głębokie ruchy, które teraz bardzo bolały. Jego penis rozwierał mnie i przyciskał do granic wytrzymałości. Robił to spokojnie i miarowo, wprawiając mnie w stan skomlenia o koniec i szaleńczego błagania o jeszcze, ale nie mogłam z nim konwersować. Słyszałam swoje własne podniecenie, słyszałam swoje własne myśli w słuchawce, ale opanowując emocje i przywołując głos do porządku odpowiedziałam, że niestety Pana Szymona nie ma już w biurze i proszę o kontakt w dniu następnym.
Wraz z odkładaną słuchawką rytm pchnięć był znów coraz szybszy, a jego uderzające w moje pośladki dłonie powodowały, że na moment nie czułam rozrywającego uczucia analnej uciechy. Byłam bliska płaczu i końca rozkoszy jednocześnie, kiedy jego jedna ręka chwyciła za moje włosy tak mocno, że wyrwał się z moich ust krzyk, do tej pory mocno duszony. Ów koniec moich możliwości fizycznych zapoczątkował koniec naszego fizycznego spotkania. Nie wytrzymałabym ani chwili dłużej, a on w jednym momencie opuścił moje ciało chwytając mnie i mocno przyciskając do blatu biurka, napierając na moje pośladki udami. Na lędźwiach poczułam ciepłe strugi lepkiego nasienia. Opadłam całym ciężarem na blat, opadając kolanami na podłogę. Po twarzy ciekły mi łzy. Łzy bólu i rozkoszy. Łkałam jeszcze jakiś czas. Nakrył mnie sobą, przytulając bardzo mocno, pozwalając tym samym, aby dreszcz emocji ustał samoczynnie. Fajna kuzyneczka z ciebie – usłyszałam.
Spokojnym ruchem podał mi dłoń i poczekał, aż w pełni stanę na nogach.

Było ciemno za oknem. Odwiózł mnie do domu. Przez całą drogę nie odezwaliśmy się ani słowem. Chłonęłam i już tęskniłam, ale jak zawsze ktoś lub coś oczekiwało jego obecności. Tego czegoś i kogoś nie znosiłam najbardziej na świecie, ale zawsze byłam sama ze swoimi uczuciami. Znałam odpowiedź na pamięć i znałam wytłumaczenie. Akceptowałam je, a jednak nigdy się nie pogodziłam. A każdy następny raz miał być obiecanym spełnieniem rozkoszy i sytości w przyszłości. Bo, kiedy ma się naście lat, w głowie jawią się ideały równe wielkim odkryciom i cudom podobne. Wszystko jest takie proste. Czarne albo białe. Na całe szczęście z ideałów się wyrasta, a do rozkoszy dorasta.

.
.
autorka: Obsesja


To może być również interesujące:

BDSM wprowadzenie

Jak zwiększyć częstotliwość orgazmów?

Seks w ciąży

Kobiety Brodziaka – fotografie

They cannot see me naked – opowiadanie erotyczne

Brudna gra – opowiadanie erotyczne o zdradzie 

Pusta sala – opowiadanie femdom


Spodobał Ci się ten wpis? Uważasz że jeszcze komuś może się przydać?  BĘDZIE NAM BARDZO MIŁO, JEŚLI:

  • zalajkujesz go albo udostępnisz na swoim profilu na Facebooku,
  • dasz nam o tym znać komentarzem,
  • zalajkujesz albo dodasz do obserwowanych nasz profil,

Jedna myśl na temat “Jej w biurze niespodzianka

  1. Pokrętny styl, ale całość przedziwnie współgra ze sobą. Najlepsze w momentach kiedy nie pozujesz ale po prostu cieszysz się seksem.

Dodaj komentarz