When I think that I’m over you, I’m overpowered

sesja BDSM opowiadanieWhen I think that… – megaera – opowiadanie erotyczne

Mikroskopijne cząstki mężczyzny odrywają się od jego skóry, łączą z gorącym powietrzem tego lipcowego popołudnia i wędrują swobodnie przez wąską szczelinę między naszymi ciałami prosto do mojego nosa. Wciągam je krótkimi, nerwowymi oddechami napędzanymi przepełnionym strachem oczekiwaniem na to, co zaraz się stanie. Mój nos potrafi rozpoznać dziesięć tysięcy zapachów, ale teraz czuje tylko ten jeden. Wyłapuje go każdy, pojedynczy receptor, wzdłuż którego ten niepowtarzalny zapach mężczyzny wędruje prosto do mojego mózgu. Odpala łańcuch reakcji, które kurczą całe moje ciało jeszcze zanim spadnie na nie pierwszy cios.

Bo zapach przychodzi pierwszy. Mówi mi wszystko – to, co oczywiste i to, co ukryte głębiej. Czuję skórę, perfumy, tytoń i kawę. Czuję oddech, pot i ślinę, czuję płyn do prania i skórę butów. Ale czuję też nastrój i intencję, czuję agresję, spokój, złość, wesołość i podniecenie. Wszystko to zamknięte jest w molekułach mężczyzny wypełniających moje nozdrza zawsze, kiedy jest blisko. Pierwszy sygnał. Alert dla reszty zmysłów.

Teraz zapach mężczyzny jest ledwie wyczuwalny. Nie jest ciepły i kojący, jak wtedy, kiedy tulę twarz do jego uda ani słodki i obezwładniająco intensywny, jak wtedy, kiedy się pieprzymy. Teraz to delikatna ostrość, jak zapach stali albo aluminium. Bezosobowy, na granicy wonności, a mimo to rozżarzający mój mózg do czerwoności.

Stoję oparta o kuchenny blat i cała drżę. Zastanawiam się co jest przyczyną, a co skutkiem. Czy trzęsę się jak osika, bo tak mocno zacisnęłam wszystkie mięśnie ciała, czy zaciskam je żeby opanować to drżenie. Nie wiem, czy w cokolwiek w moim życiu wkładam więcej wysiłku i silnej woli niż w to, żeby wykonać teraz posłusznie każde polecenie mężczyzny, nie zasłonić twarzy dłońmi albo nie uciec. Ręce mam skrzyżowane za plecami, a głowę trzymam wysoko, chociaż mój podbródek aż drży z pragnienia opadnięcia tak nisko, jak tylko potrafi.

Czuję się, jak skazaniec stojący przed plutonem egzekucyjnym – ze świadomością braku drogi ucieczki i jakimś kojącym pogodzeniem z własnym losem. Trochę brzydzę się świadomością, że przychodzi mi do głowy właśnie to porównanie, kiedy czuję, jak lepkie podniecenie powoli rozlewa się po moich majtkach. Bo ja nie znalazłam się tu z braku wyboru. Nie pod przymusem. Jestem tu, bo chociaż moje superego wrzeszczy i miota się próbując za wszelką cenę zmusić mnie do buntu i ucieczki, to moje id obezwładnione tym zapachem nie potrafi nawet wyobrazić sobie lepszego miejsca do bycia.

I wtedy pojawia się męski głos. Nie słyszę go w takich sytuacjach często. Jeśli się pojawia, to wypowiada słowa, które mrożą mi krew w żyłach. Dlatego mój mózg zamyka się na nie i nie rejestruje ich znaczenia. Ale bezbłędnie wyłapuje dźwięk docierający do moich uszu. Jego ton, głośność i barwę. I są one równie przerażające, co paraliżująca podniecające. Dlatego nie ruszam się z miejsca, chociaż rozsądek podpowiada ucieczkę. Stoję i czekam. Czekam na pierwszy strzał, który boleśnie rozpali mój policzek.

Ale nawet świadomość nieuchronności nadchodzącego bólu i wstydu nie może mnie na nie przygotować. Całą sobą chcę być dzielna i posłuszna. Cicho znoszę pierwsze uderzenia zostawiające po sobie dokuczliwe szczypanie skóry. Staram się nie drgnąć, kiedy mężczyzna straszy mnie pieprzy moją głowę głupim pstryknięciem palcami. Ale kiedy echo kolejnej serii strzałów w twarz rozlewa się piszczącym szumem po całej mojej głowie, to kulę się ze strachu i uciekam do kąta.

Szorstkie warknięcie przywołuje mnie do pionu i cicho szlochając wracam na swoje miejsce. Stoję na wprost mężczyzny i nie mam odwagi na niego spojrzeć. Wstydzę się siebie i swoich panicznych reakcji. Boję się i taplam w swojej krzywdzie w oczekiwaniu na więcej. Ale wtedy zupełnie niespodziewanie, w moim skupionym na krzywdzie i przetrwaniu świecie pod zaciśniętymi ze strachu powiekami pojawia się dotyk. Mężczyzna łapie mnie za rękę. Czuję szorstkie ciepło jego skóry i mam ochotę wtulić w nią swoją zapłakaną twarz. Ale zanim kończę tę myśl, czuję pod palcami twardego fiuta, na którego mężczyzna odkłada moją dłoń.

Mój mózg wariuje i nie radzi sobie z obliczeniami, które mogłyby mi wyjaśnić, czego doświadczam i co powinnam czuć. Cały ból, lęk i wstyd, na których się skupiam zostają zepchnięte na bok przez tę wiecznie nienasyconą, łasą na jego kutasa dziwkę czającą się gdzieś głęboko w moim wnętrzu. Erekcja, na której zaciskam dłoń budzi we mnie jakieś głodne, zwierzęce mruczenie, które walczy z paraliżującym strachem przed kolejnymi uderzeniami. Mam ochotę upaść na kolana, ale nie potrafię ulec tej pokusie, bo posłuszeństwo wobec męskich poleceń jest silniejsze.

A mężczyzna kazał stać mi prosto i wystawić twarz na ciosy. Dlatego łkam cicho znosząc kolejne, piekące strzały i starając się jednocześnie nie zgubić rytmu, według którego moja dłoń przesuwa się po sterczącym fiucie. Chciałabym móc skupić się na tym, jak reaguje na mój dotyk i pieścić go tak, jak wiem, że lubi, ale uderzenia w twarz sprawiają, że ruchy mojej ręki są chłodne i mechaniczne. I jest mi za to wstyd prawie tak bardzo, jak za tę pierwszą łzę spływającą po moim policzku, z którego mężczyzna zdejmuje ją pociągnięciem języka.

Nagle na moich włosach zaciska się dłoń, która silnym szarpnięciem ściąga mnie na kolana. Upadam z radością, która nie przystoi żadnemu upadkowi, bo ta zachłanna suka w moim wnętrzu wreszcie dochodzi do głosu. Otwieram oczy i widzę tego pięknego fiuta, na którego mam taką ochotę. Widzę go tylko przez ułamek sekundy, który zabiera mężczyźnie wbicie się we mnie po gardło. Nie duszę się i nie dławię, kiedy pieprzy moje usta, bo pragnienie otępia mnie tak bardzo, że zapominam o potrzebie oddychania. Przypominam sobie o niej dopiero, kiedy mężczyzna odrywa moją twarz od swojego krocza. Łapczywie wciągam powietrze, ale zanim udaje mi się wyrównać oddech, mężczyzna znowu odbiera mi go swoim fiutem.

I znowu otumaniają mnie dźwięki. Moje charczenie, głośne dyszenie mężczyzny, mój zdławiony krzyk, kiedy mocniej łapie mnie za włosy i jego sykliwe westchnienie, kiedy spuszcza się prosto w moje gardło. Mam wrażenie, jakby jego orgazm przelewał się przez całe moje ciało i wypływał z mojej cipki lepkim podnieceniem. Mam ochotę wsunąć dłoń w swoje majtki i poczuć je na palcach, ale kilka sekund później czuję je na placach mężczyzny. Rozlewam się na nich nie tylko swoimi sokami, ale całą sobą. Zapadam się pod jego dotykiem. Cała moja konstrukcja ma konsystencję plasteliny i łapczywie oblepia tę dłoń, która pieści mnie brutalnie i energicznie. Dochodzę wśród swoich własnych, wulgarnych i wyjątkowo głośnych jęków oraz dźwięku zadowolonego uśmiechu mężczyzny, który dzwoni mi w głowie, chociaż jest niemy i nawet go nie widzę.

Moje wyczerpane ciało upada niżej niż wydawało mi się to możliwe. Klęczę u męskich stóp i z niepojętą, poddańczą rozkoszą zatapiam twarz w jego dłoni oblepionej moimi sokami. Próbuję złapać się przytomności, ale moje zmysły są przeciążone. Czuję wszystko. Zapach cipki na palcach zaciśniętych na moich policzkach, smak spermy głęboko w gardle, dźwięk oddechu rozlewającego się po mojej twarzy, ból ugryzienia na moich ustach i ten kalejdoskop świateł pod zaciśniętymi powiekami. Jestem zmaltretowana, obolała i zniszczona. Jestem czystą szczęśliwością i uwielbieniem. Delektuję się tym cudownym spokojem, który czuję zanim emocje opadną, wróci rzeczywistość, a wraz z nią ta paląca potrzeba, która znowu szepnie do mojego ucha:

– Więcej…

.
.
autorka: megaera


To może być również interesujące:

Walkiria opowiadanie erotyczne

Public relations opowiadanie erotyczne 

Opowiadania nieprzyzwoite (Mateusz Skrzyński) – recenzja

Osiemdziesiąt dni czerwonych (Vina Jackson) –  recenzja

Giles Vranckx i jego kobiety – galeria na Odcienie Czerwieni

Kobiety Brodziaka – galeria na Odcienie Czerwieni

Merz: Jestem całkiem spokojną wariatką


Spodobał Ci się ten wpis? Uważasz że jeszcze komuś może się przydać?  BĘDZIE NAM BARDZO MIŁO, JEŚLI:

  • zalajkujesz go albo udostępnisz na swoim profilu na Facebooku,
  • dasz nam o tym znać komentarzem,
  • zalajkujesz albo dodasz do obserwowanych nasz profil,

Dodaj komentarz