Semenawa – piękno w cierpieniu

Shibari semenawaSemenawa, to dość charakterystyczny styl w shibari.

Zdecydowanie nie jest dla każdego. Ale w tej chwili nie wyobrażam sobie, żebym mógł wiązać w innym stylu. Dlaczego? Zacznijmy może od początku.

Od kiedy tylko interesowałem się wiązaniem, lina była dla mnie narzędziem do komunikacji i przekazywania emocji. Również do wywoływania tych emocji w osobie wiązanej. Bardzo często niestety spotykałem się z przekonaniem, że shibari to sztuka ozdabiania ciała liną. Dla mnie to miało znaczenie drugorzędne, ale nigdy nie było zaniedbane.

W pewnym momencie w Europie stał się popularny styl Naka Akiry, a wraz z nim Semenawa. Większość spodziewa się teraz zapewne „i od razu mi się spodobał!”, ale tak nie było. Doceniałem emocje, ale w tamtym momencie uważałem ten styl za zbyt ciężki – przede wszystkim dla modelki. Jakże ja byłem w błędzie. Pierwsze praktyczne podejście „z ciekawości”, z miejsca rozbiły w pył moje obawy i wstępną niechęć. Zostałem złapany na haczyk. Od tamtego momentu porzuciłem styl, którym interesowałem się do tej pory i całą uwagę poświęciłem tylko na studiowanie Semenawy.

Czym jednak ona się wyróżnia na tle innych podejść? Wyróżnia się emocjami, prostotą i tradycyjną filozofią. Realnymi emocjami. Dlatego nie jest to styl dla każdego. Nie chodzi o to co wiążesz, tylko jak wiążesz. Często się spotykam z opinią, że nasze pokazy są zbyt poważne. Lub nawet, że są udawane. Tak nie jest. Semenawa nie może być śmieszna. Musi być poważna. Emocje wtedy zyskują na sile.

Emocje, które chcemy wywołać mogą być różne. Mogą komunikować różne intencje. Może to być dominacja i uprzedmiotowienie osoby wiązanej. Mogą to być silne uczucia: miłości, więzi i piękna modelki. Liny uwydatniają emocje, a w sytuacji, kiedy ciało musi sobie poradzić jednocześnie z niewygodną pozycją oraz emocjami – tym co się dzieje w głowie – sesja często kończy się łzami. Nie są to natomiast łzy bólu, a łzy szczęścia, uwalniające nagromadzone emocje, a także bardzo często stres związany z codziennością. Prawdziwe i silne emocje.

Ale emocje to nie wszystko. Oczywiście, nie było by ich, gdyby nie liny. Liny, które są narzędziem w rękach wyrafinowanego rzeźbiarza. To rigger nadaje swojej partnerce formę, wydobywa z niej piękno. Nie z lin, ale z modelki. Bardzo często niestety się zdarza – widać to szczególnie na zdjęciach – że modelka musi być koniecznie naga, aby swym ciałem upiększyć wzór z lin. Natomiast w przypadku semenawy, ubranie nie ma znaczenia. Może być ono przedmiotem do wywołania wstydu. Liny z kolei są jedynie po to, aby ukazać piękno ciała.

Semenawa jest zarazem prosta i trudna. Jak sama nazwa wskazuje „lina cierpienia”. Nie bez powodu mówi się o „pięknie w cierpieniu”. Cierpieniu, jako niewygodnej pozycji, utrudnieniu osobie wiązanej przyjęcia wygodnej pozycji. Cierpieniu rozłożonemu w czasie, kiedy określone ułożenie ciała samo w sobie nie jest niewygodne, dopóki nie trwa więcej niż kilka minut. Ciało stara się dostosować do niewygodnej pozycji. Tętno podnosi, a oddech staje się płytki. Właśnie w tym momencie, modelka czuje się jeńcem, jest zdana na łaskę i niełaskę osoby dominującej. Taką rolę przyjmuje rigger w semenawie.

Od momentu, w którym podjąłem decyzję o podążaniu tą ścieżką, byłem świadkiem lub uczestnikiem kilku bardzo prywatnych sesji kinbaku w wykonaniu osób, które również się tym interesują. Było to możliwe, głównie dzięki ogromnej pasji, z jaką główny deshi Naka Akiry propaguje ten styl w Europie. Razem z moją partnerką byliśmy świadkami niezwykle osobistych chwil i sesji wiązania, których nie da się zobaczyć na scenie. Poznaliśmy osoby, które wspierają się nawzajem i wspólnie tworzą jedną, wielką, sznurkową rodzinę. Co więcej, poznałem styl, który całkowicie odwzorowuje przekonania, jakie miałem od samego początku przygód z linami. Styl, który całkowicie oddaje to, kim jestem. Styl, który pozwala mi czerpać przyjemność z dominacji.

Ten artykuł dedykuję RopeSession i KinbakuLuxuria, bez których nie zainteresowałbym się semenawą, oraz K-red, która wspierała mnie w tej drodze przez cały czas.
Nawa Ronin*

.
*NawaRonin jest założycielem Shibari Dojo Warsaw, w którym prowadzi warsztaty shibari/kinbaku. Od 5 lat aktywnie studiuje tą sztukę, współpracując i jednocześnie ucząc się od jednych z największych riggerów w Europie. Od października 2015 roku całkowicie poświęcił swoje zdolności, aby skupić się na semenawie. Jego głównym źródłem inspiracji i nauczycielem stał się przede wszystkim jedyny deshi Naka Akiry – Riccardo Wildties. W chwili obecnej, jest to jedyny styl, który NawaRonin rozwija i który przekazuje swoim uczniom.

Powiązane:

Shibari to warsztat, kinbaku to uczucia – wywiad z Nawado.pl

To może być również interesujące:

Consent musi być – o bezpieczeństwie w relacjach BDSM cz. 2

Merz: Jestem całkiem spokojną wariatką

Kobiety Brodziaka

Never more opowiadanie erotyczne 

Public relations opowiadanie erotyczne 

Akceptowalne – o bezpieczeństwie w relacjach BDSM cz. 3


Spodobał Ci się ten wpis? Uważasz że jeszcze komuś może się przydać?  BĘDZIE NAM BARDZO MIŁO, JEŚLI:

  • zalajkujesz go albo udostępnisz na swoim profilu na Facebooku,
  • dasz nam o tym znać komentarzem,
  • zaobserwujesz nasz funpage, żeby być ze wszystkim na bieżąco.

2 myśli na temat “Semenawa – piękno w cierpieniu

  1. Emocje i liny… Uwielbiam kiedy mój partner skupia całą uwagę tylko na mnie… Rzeczywistość wokół przestaje istnieć… Są tylko liny ja i on…

  2. Lina jest drogą do celu. Zniewolenie i cierpienie jest spełnieniem. To nie tylko sztuka dla sztuki. Oddanie i pragnienie zniewolenia. Całkowita zależność i poddanie się woli oprawcy.

Dodaj komentarz