Smoke them out

tantra opowiadanie erotyczneSmoke them out – megaera – opowiadanie erotyczne

– Czujesz? Czujesz to? – ciało mężczyzny powoli buja się nade mną, chociaż uporczywie dociskam do siebie piętami te obce pośladki próbując nadać im bardziej dynamiczny rytm.

– Co? Co czuję? – pytam nie otwierając oczu, bo nie chcę wybić się z rytmu. I bez tego ten seks niesie ze sobą marne szanse na mój orgazm. Jest zbyt delikatny, zbyt natchniony i generalnie rozczarowujący, ale jeszcze się nie poddaję.

– Czy czujesz przepływ energii? – ton pytania jest taki głęboki, że postronny obserwator mógłby uznać, że łączy nas żarliwe uczucie, które w jakiś magiczny sposób sprawia, że te nudne wygibasy, które jego biodra odprawiają między moimi udami są w rzeczywistości napędzanym emocjami, żarliwym tańcem godowym doprowadzającym nas oboje do szaleństwa.

– Aha… – odpowiadam, chociaż nie mam pojęcia, o co mu kurwa chodzi. Mam tylko ochotę zsunąć dłoń między uda, dotknąć cipki i doprowadzić się do orgazmu. Ciągle jeszcze jednak daję mu szansę, bo kto wie? Może po prostu nie rozumiem jego metody.

– Poczuj mnie mocno… poczuj jak pulsuję w tobie swoją energią… – dyszy nade mną.
– Czuję cię… czuję twojego cudownego kutasa… – wyrzucam z siebie próbując brzmieć przy tym jak jakaś pieprzona bogini seksu i pożądania. Liczę na to, że za chwilę przyspieszy ruchy i zwyczajnie mnie zerżnie. Napieram na niego biodrami dając wyraźne sygnały, że potrzebuję go bardziej i mocniej.
– Nie kutasa… poczuj energię, którą ci przekazuję… poczuj nas w sobie… nie przyspieszaj… oddychaj…

Oddychaj? Oddycha kurwa?! Ja jebe. Zaraz zasnę! Ze wszystkich sił staram się nie strącić go z siebie i nie chwycić za masażer, a on mi każe oddychać?!

Mężczyzna pręży nade mną każdy, wypracowywany godzinami gehenny na jakiejś jodze albo innym pilatesie mięsień, a ja mam wrażenie, że mogłabym być jego prawą ręką, którą wali sobie konia patrząc w swoje odbicie przed lustrem. Leżę tak pod nim wzdychając głęboko jakimiś ostatkami nadziei na dobre ruchanie i ze wszystkich sił staram się nie być cyniczną, zepsutą pizdą, która nie potrafi docenić uroków seksu tantrycznego.

Prawda jest jednak taka, że nudzę się wierutnie, a jego długie włosy raz za razem smyrają mnie w twarz, co doprowadza mnie do szału. Próbuję odwracać głowę, ale one są wszędzie, a on buja tymi kudłami nad moją gębą tak, że nie ma przed nimi ucieczki. Jest pewna prawda w powiedzeniu, że wojsko z chłopców czyni mężczyzn i wcale nie dlatego, że utwardza charakter, ale dlatego, że każe im obciąć długie hery. Postrzyżyny były takim wspaniałym obyczajem i nie rozumiem, czemu go zarzuciliśmy.

Odtwarzam w głowie najbardziej wulgarne sceny z pornosów, które oglądałam w ostatnim tygodniu. Mam nadzieję, że zdziałam coś kombinacją fantazji i kutasa, ale niefortunnie otwieram oczy i widzę jak mężczyzna patrząc na mnie z błogim namaszczeniem odrzuca na bok włosy jak flirtująca panienka. Jest z siebie taki zadowolony, że z trudem powstrzymuję odruchowe przewrócenie oczami. Czuję, że moje nozdrza rozszerzają się wściekłym sapnięciem i już wiem, że nic z tego dzisiaj nie będzie.

– Jesteś taka cudowna… harmonizuj ze mną…

Co rób kurwa?! Co na boga?! O ja jebe! Nie zniosę tego dłużej. Naprawdę była cierpliwa. Siedziałam z tym kołkiem trzy godziny rozmawiając o dupie Maryni i czekając aż zechce wsunąć dłoń w moje majtki. Macałam się z nim ruski rok poddając się w tym czasie dotykowi tak czułemu, że myślałam, że się zrzygam. Przeciągnęliśmy tę powolną, delikatną i troskliwą grę wstępną dalece ponad miarę. I teraz mam się jeszcze harmonizować z jego ciałem?!

Mam już wszystko w dupie. Niestety nie dosłownie. Zaczynam dynamicznie ruszać biodrami. Straciłam nadzieję na orgazm własny, więc zamierzam tylko sprowokować jego dojście tak szybko, jak jest to możliwe. Niech już skończy, odejdzie i zostawi mnie w czułych i wibrujących objęciach masażera.

– O matko… o bogini… czujesz to? Czujesz to?! – wykrzykuje coraz głośniej. Wreszcie złapaliśmy jakiś rytm. Może nawet jakimś cudem zrobiłabym sobie orgazm na jego fiucie, ale jestem już tak poirytowana, że nie dojdę dla zasady.
– O tak.. o tak… jeszcze chwila… – dyszę w jakimś udawanym uniesieniu i staram się ze wszystkich sił nie brzmieć jak znudzona cipa, którą jestem.

– Dochodzę, dochodzę! – mężczyzna anonsuje się rzucając całym ciałem jakby ktoś do niego strzelał.
– O tak… jestem blisko… czuję cię tak mocno! – wykrzykuję z entuzjazmem i postanawiam iść na całość, bo gorzej i tak już nie będzie, ale może być jeszcze śmieszniej. – O bogini rozkoszy! Zawładnij moim ciałem! Weź mnie w swoje ramiona! Pozwól mi się oddać temu uniesieniu! Zjednocz się ze mną w ekstazie! O taaaak…

Zaczynam wierzgać wszystkimi kończynami w jakimś kretyńskim, spazmatycznym tańcu, który mam nadzieję, dobrze oddaje ekstazę tantrycznego orgazmu. Nie mam pojęcia, co robię, ale nie dbam o to zupełnie, bo zwyczajnie zaczęłam się dobrze bawić.

Mężczyzna kilka razy uderza we mnie biodrami i zaczyna chaotycznie rzucać całym ciałem jak w ataku epilepsji. Przez moment nawet zaczynam się o niego martwić i obserwuję go uważnie, ale jego rozmarzony wyraz twarzy podpowiada, że wszystko z nim jednak w porządku. Przynajmniej fizycznie.

Opada w pościel tuż obok mnie i zaczyna z jakimś błogosławionym namaszczeniem czule całować każdy centymetr mojego ciała. No nie mam już do tego kurwa cierpliwości. Byłam dzielna, ale są jakieś granice.

– Muszę iść zapalić – mówię wstając z łóżka.
– Ty palisz?! – mężczyzna wykrzykuje pytanie z taką emfazą, jakbym przyznała mu się co najmniej, że w wolnych chwilach topię szczenięta biszkoptowych labradorów w krwi upuszczonej z ciał ich zarżniętych maczetą matek.

– Echeś – odpowiadam i zarzucam na plecy szlafrok.
– Musze przyznać, że to będzie problem – mówi ze szczerym smutkiem.
– Jaki problem?
– Nie mogę spotykać się z kimś, kto świadomie zatruwa swoje ciało chemikaliami.
– Ojej – odpowiadam i wychodzę do kuchni.

.

autorka: megaera

 


To może być również interesujące:

Stealthing, to nie był gwałt

BDSM wprowadzenie

Jak zwiększyć częstotliwość orgazmów?

Seks w ciąży

Brudna gra – opowiadanie erotyczne o zdradzie 

Pusta sala – opowiadanie femdom


Spodobał Ci się ten wpis? Uważasz że jeszcze komuś może się przydać?  BĘDZIE NAM BARDZO MIŁO, JEŚLI:

  • zalajkujesz go albo udostępnisz na swoim profilu na Facebooku,
  • dasz nam o tym znać komentarzem,
  • zaobserwujesz nasz funpage, żeby być ze wszystkim na bieżąco.

10 myśli na temat “Smoke them out

  1. Kydryński w Trójce nastaraja mnie pozytywnie, więc sobie pomyślałem… a skomentuję :)

    Tekst jest świetnie napisany. Niby od niechcenia, ale ma wszystko co trzeba.
    I tempo i fabułę i humor. Bardzo przyjemna lektura.

    Dwie kwestie na początek jeśli chodzi o samą treść.
    – odróżniam postaci literackie od autorów – nie jestem przeciwnikem tantry

    Nie jestem w stanie zrozumieć. Po co?
    Seks w mojej definicji posiada jeden niezbywalny artybut – przyjemność. Antytezą seksu jest bylejakość.
    A tu świadoma swoich potrzeb kobieta babra się w bylejakości.
    Nie rozumiem.
    Gdybym był na jej miejscu… już w trakcie rozmowy wyraźnie zarysował(a)bym swoje potrzeby. I uparcie chciał(a)bym takiego seksu jaki mi odpowiada nie zgadzając się na bylejekość.
    Tak – wiem, że czasem uprawiamy seks z powodów pozaseksualnych, ale to chyba coś głęboko nie w porządku.
    I wobec parntera i przede wszystkim wobec siebie.
    To nie jest seks. To karykatura, chore wypaczenie. Kobieta ma prawo do przyjemności. Oczywiście ma prawo też z tej przyjemności zrezygnować. Ale jaki jest sens spotykać się z kimś dla seksu i otrzymać coś tak mdłego i niesmacznego?
    Nie rozumiem.

    Nie rozumiem też tych komentarzy „Jak ja Cię dobrze rozumiem…”, „Samo życie” etc…
    Wzywam i nawołuję KOBIETY MACIE PRAWO DO PRZYJEMNOŚCI.
    Mamy tylko jedno życie i marnowanie go na takie mdłe popłuczyny jest bez senu. Powtórki nie będzie. Teraz albo nigdy.

  2. Nie rozumiesz, bo nie jesteś kobietą. Stwierdzenie to, nie oznacza tkwienia w związku, który nie daje spełnienia. Jednak okładka często pozostaje tylko obietnicą. Czasem wdepnie się w g… i trzeba dotrwać do końca walki. Zanim trafisz w 10 czasem musisz zaliczyć kilka czwórek.

    A z drugiej strony, trudno spotkać faceta, z którym pasuje się idealnie w łóżku i w życiu (Ciebie oczywiście jeszcze nie spotkałam ;)).

    1. To (w opowiadaniu) była czwórka? Strach zapytać jak wygląda jedynka lub dwójka.
      W tej konkretnej sytucaji mówimy o umówieniu się „na seks”. Totalna klapa, którą się przedłuża w imię… czego?
      Tego że facet musi skończyć? Nie musi. „Nie podoba mi się. Wypad.”
      To przecież najintymniejsza forma kontaktu. Oddawać komuś tę sferę w imię źle pojętej poprawności seksualnej? Aberracja.

      A jeśli chodzi o sytuację w związku…
      Niczym się nie różni od tej opisanej. Kobieta jest równoprawnym partnerem w seksie. Jeśli jest inaczej – to patologia. Nie zawsze trafisz na właściwego partnera – to zmieniasz go, jeśli ci nie pasuje.
      Jeśli masz relacje partnerskie a seks się nie układa – wspólnie zmieniacie seks, tak by pasował obu stronom.
      Nawet w relacji BDSM kobieta ma prawo do spełniania się – otrzymując to czego pragnie.

      Co do spotkania. Może kiedyś uda nam się spotkać (ile to już lat się umawiamy?) ale ostrzegam, że jestem bdsm’owym tantrystą :)

  3. Dla niektórych czwórka, a dla innych może nawet spełnienie marzeń. Kto wie.

    Oczywiści, że kobieta jest równoprawnym partnerem. Ale nie znam takich związków, w których partnerzy mają 100% satysfakcji. Zawsze trzeba wybrać, co jest ważniejsze. Inaczej można by szukać do późnej starości. I nie zawsze można, jak to określiłeś: wspólnie zmienić seks. To czasem kwestia fizjologi, temperamentu, upodobań i itp.

    Co do przygód na jedną noc: naga kobieta, mająca na sobie ileś razy cięższego faceta, naprawdę woli, aby ten (jeśli się nie spisuje) bez awanturowania skończył jak najszybciej i zniknął z jej życia.

  4. Dwie sprawy.
    Pierwsza…
    Jeśli kochankowie znacznie różnią się temperamentem to chyba jednak nie są dobrze dobrani.
    Od tego jest ten okres kiedyś nazywany „narzeczeństwem” – zanim zwiążemy się na dobre (np. instytucją małżeństwa).
    Uprawiamy seks, zamieszkujemy ze sobą poznajemy się i jeśli różni nas temperament jest to pora albo na rozmową o rozstaniu się, albo o redefinowaniu relacji w stronę bardziej otwartego związku. Inaczej jedna ze stron będzie nieszczęśliwa w seksie. A przecież to jedna z podstawowych potrzeb człowieka.
    Można godzić się na bylejakość w tej sferze, ale po co? Ze strachu przed samotnością? Taaak, lepiej dusić swoje libido do końca życia czuć niedosty, albo oszukiwać i skakać na boki.
    100 procent to ideał. I dobrze jest do niego wspólnie dążyć. Ale zadowalać się marnymi kilkoma czy kilkunastoma procentami… w imię kredytu hipotecznego? nowego samochodu? wakacji za granicą?

    Druga kwesta bardziej poważna.
    naga kobieta woli żeby facet „bez awanturowania skończył jak najszybciej i zniknął z jej życia”
    Po przeczytaniu stanąłem zmrożony.
    Akceptujesz w ten sposób gwałt. To, że kobieta (dla własnego bezpieczeństwa) nie mówi „NIE”. Daje się zgwałcić, żeby nie narazić się na przemoc. Nie jestem w stanie takiego podejścia zaakceptować. To taka cenzura wyprzedzająca. Do czego prowadzi taka postawa?
    Tak, łatwo mi jest wydawać tak kategoryczne sądy, bo nie jestem kobietą – ktoś mógłby powiedzeć. I będzie miał rację. Nigdy nie zostałem zgwałcony. Ale jestem zdania, że takie uleganie potencjalnie możliwej przemocy to nie jest właściwa postawa. To jest gwałt. I jasno trzeba taką sytuację nazywać. Właśnie po to, żeby takie sytuacje nie miały więcej miejsca.
    Jak ma nastąpić zmiana i jak ci neandertalscy kochankowie mają zatrybić, że „nie” znaczy nie, jeśli to „nie” nigdy nie będzie padać?

  5. Kilkanaście procent to oczywiście za mało. Ale 85 uważam, że jest do przyjęcia.

    Co do gwałtu – teraz to mnie zmroziło. Nie chodziło o gwałt, a o sympatyczny seks bez fajerwerków. Rozczarowanie. Jest dobrze, chociaż nie beznadziejnie ;)
    Autorka opowiadania nie ma nic do powiedzenia?

  6. Barman najwyraźniej lubi postrzegać świat w czarno-białych barwach. Większość mężczyzn na początku swojej drogi erotycznej jest beznadziejnymi kochankami, rzadko też mają świadomość, że kobiety mogą na ich zabiegi reagować w najróżniejszy sposób – temu biedakowi z opowiadania zapewne ktoś kiedyś wmówił, że właśnie tak trzeba, bo tak się paniom podoba… Sęk w tym, że prawdopodobnie zrobiłby inaczej, gdyby tylko bohaterka powiedziała mu czego chce. A nie powiedziała…

    Doskonale wiem, że mężczyźni z ich delikatnym ego, bardzo źle reagują na wyrzucanie z łóżka czy wyraźne wskazówki w trakcie (no chyba, że wyjątkowo taktowne lub namiętne), ale zwykle nie stają się nagle agresywni, raczej zrozpaczeni. A więc odwagi panie!
    Z neandertalczykiem nigdy nie należy iść do łóżka, to się po prostu nie opłaca, przygodnych kochanków można w każdej chwili wyrzucić na zbity pysk (każda ze stron w dowolnej chwili ma prawo powiedzieć „nie” i to „nie” musi być bezwzględnie przestrzegane!), ale co zrobić ze wspaniałym, lubianym facetem, który się nie spisuje? Osobiście prawdopodobnie dałabym szansę i edukację zaczęła już po tym pierwszym, nieszczęsnym orgazmie. Mniej napalony, będzie bardziej pojętny i wystarczająco zrelaksowany ;)

  7. Aniu ja mam zupełnie inne doświadczenia. Można pracować wspólnie nad detalami, ale natury nie zmienisz. Niektórzy są maratończykami, a inni sprinterami. Jedni wolą waniliowo, inni pikantnie. Czasem można tylko wydobyć to, co ukryte, co siedzi w tobie od dawna. Cały dowcip polega na znalezieniu właściwej osoby, a to przypomina czasem szukanie igły w stogu siana.

    1. Fakt, wszystkiego zmienić się nie da, ale ludzka seksualność jest bardzo plastyczna a mężczyznom zwykle zależy na satysfakcji kochanek…

Dodaj komentarz