Umówiliśmy się na miłość

umówiliśmy się na miłośćUmówiliśmy się na miłość – Hanka V. Moody – opowiadanie erotyczne

Oparła ręce o ścianę i pozwoliła wodzie swobodnie płynąć. Oddychała głęboko. To pewnie nie był dobry pomysł wchodzić pod prysznic w ubraniu, ale nie miała siły się rozbierać. Chciała jak najszybciej ochłodzić głowę. Dobrze, że zdążyła zdjąć buty. Tęsknota. Pojawiła się nagle i uderzyła w tył głowy. Zabolało. Miała nie tęsknić. Tego nie było w umowie. Umówili się tylko na miłość, może seks. Nikt nie wspominał o tęsknocie.

 

– Na co się umówiliście? – Ewka pociągnęła łyk różowego wina i wpatrywała się w przyjaciółkę z zaskoczeniem. Siedziały wtedy u Ewki w mieszkaniu na szarej kanapie i zajadały sushi.

– Na miłość – Anka powtórzyła niezrażona miną przyjaciółki.

– Powtórz, bo nie rozumiem. – Ewka machnęła rękami w powietrzu w stronę Aśki – umówiłaś się z obcym facetem na miłość?

– Tak – Anka nadal mówiła spokojnie – umówiłam się z moim facetem na miłość. Nie z obcym. Z obcym bym się nawet na seks nie umówiła a co dopiero na miłość.

– Przecież ty go nawet na oczy nie widziałaś. – Ewka wyraźnie nie potrafiła zrozumieć. W sumie Anka też nie bardzo rozumiała. Rozumem nie da się tego ogarnąć. Ona po prostu czuła.

– W dupie to mam – fuknęła.

 

Wszędzie go miała. Najbardziej w głowie. Serca starała się nie używać, choć ciężko nie używać serca do miłości. Wsadził jej fiuta w cipkę, w usta i w tyłek. Tak jak lubiła. Mocno i ostro. Chciała, żeby ją posuwał. Jak chce i kiedy chce. A chciał dokładnie tak jak lubiła. I chciał jej mówić, że jest jego suką, jego dziwką, jego kobietą, jego własnością. Jego, jego, jego… niczym mantra. Powtarzanie ma pomóc w opanowaniu umysłu. Tylko, że jej umysł już był opanowany nim. Twoja, twoja, twoja… powtarzała z perwersyjną przyjemnością. Pół godziny po wejściu do pokoju hotelowego była już naga a on przyglądał się tej nagości i gładził każdy centymetr. Ewka w życiu nie uwierzyłaby, że chodzi o tą cholerną miłość. Chyba tylko oni potrafili w to uwierzyć.  Cały świat nazwałby ją dziwką. Ale tylko on miał do tego prawo. Reszta świata może się dymać. Ale nie z nią. Jeździł palcami po śliskiej cipce doprowadzając ją do szału. Ankę. I cipkę też.

– Ta cipka jest moja – mówił z mocą.

– Twoja – przytakiwała szczęśliwa, że może mu się oddać. Patrzyła jak onanizuje się, gapiąc się na jej ciało. – Po to mnie masz, żeby się na mnie spuszczać – powiedziała mu wtedy. Tak czuła. Zrobił to, a później poprosił by wylizała mu kutasa. Taki prezent. Każdą kropelkę. Nic się nie zmarnuje.

 

– Gdzie jest ta twoja miłość? – zapytałaby Ewka. A ona by jej odpowiedziała, że w każdym oddechu. W każdym słowie. W każdym dotyku. I w każdym spojrzeniu. W tym jak przyjął dar, który mu ofiarowała. W szacunku z jakim ją pieprzył i w czułości z jaką powtarzał „moja suka”. Tylko, że Ewka by nie zrozumiała. Nikt by nie zrozumiał. Nikt nie musiał. Wystarczyło, że oni wiedzieli.

 

– Mamy całe życie na pieprzenie – nie pamiętała już kto to powiedział. Czy on, czy ona. Nie ważne. Mieli. Może całe życie, a może tylko jedną noc. Chcieli w to wierzyć. W to życie. I w to pieprzenie. Tylko, że ona chciała go teraz. Cierpliwość gdzieś wyparowała, na jej miejscu rozgościła się tęsknota. I pulsującym podbrzuszem. Z tym by sobie jeszcze poradziła. Tylko, że już nie chciała bez niego. Z tęsknotą sobie nie radziła.

.

Zakręciła wodę, była już cała zmarznięta. Dżinsy i koszulka lepiły się do ciała. Wiedziała, że jak tak wyjdzie to zachlapie całą łazienkę. Zaczęła powoli ściągać z siebie ubranie. Trzęsła się cała. Nie wiedziała czy bardziej z zimna czy z tej cholernej tęsknoty, na którą się nie umawiali. Dostała w pakiecie. Szarpała się ze spodniami, gdy telefon  zatańczył w rytm melodii, którą przypisała do niego.

Zatrzymała się, patrzyła, wsłuchiwała. Melodia koiła to nieznośne uczucie aż w końcu ucichła. Została sama w pustej i cichej łazience. Zła. Pomyślała, że ma ten telefon gdzieś, gdzie powinna mieć teraz jego. W dupie. Albo w cipce, albo w ustach. W głowie miała cały czas. I w sercu, którego starała się nie używać. Bo jak zaczynasz używać serca to kończysz w ubraniu pod prysznicem.

W końcu wyplątała się z mokrych ubrań i wyszła. Zapiszczał dźwięk smsa. Anka stanęła naga, wciąż wilgotna i sięgnęła po komórkę. Napisał. Chwilę zwlekała zanim otworzyła. Napawała się. Ćwiczyła w cierpliwości. Gdyby to była koperta z listem mogłaby ją wąchać i wyobrażać sobie jego palce, które tej koperty dotykały, język, który ją lizał tak jak lizał Ankę. Lizał jej łechtaczkę, jednocześnie wkładając w nią palce i słuchał jej jęków oraz próśb o wypełnienie. Drażnił się z nią. Lubił to. A ona to uwielbiała i nienawidziła jednocześnie. Wyginała się w łuk prosząc o więcej. Ciągle było mało a przecież mieli całe życie na pieprzenie. Podobno. Tak się mówi. Ludzie mówią różne rzeczy.

Wciągnęła powietrze do płuc, wstrzymała je i w końcu otworzyła wiadomość: „Jadę do Ciebie. Do mojej kobiety. Chcę Cię dziś widzieć na kolanach przede mną”. Zaczęła oddychać.

.

autorka: Hanka V. Moody


To może być również interesujące:

They cannot see me naked – opowiadanie erotyczne

Naznaczona przez niego – opowiadanie erotyczne 

Seks w ciąży

Kobiety Brodziaka – galeria na Odcienie Czerwieni

Giles Vranckx i jego kobiety – galeria na Odcienie Czerwieni


Spodobał Ci się ten wpis? Uważasz że jeszcze komuś może się przydać?  BĘDZIE NAM BARDZO MIŁO, JEŚLI:

  • zalajkujesz go albo udostępnisz na swoim profilu na Facebooku,
  • dasz nam o tym znać komentarzem,
  • zalajkujesz albo dodasz do obserwowanych nasz profil,

2 myśli na temat “Umówiliśmy się na miłość

  1. …ja nic nie powiem…Hanka jak napisze-to juz napisze…Czytam i sie i widzi.jak by to sie dzialo tu i teraz.. Brawo,Hanka…! zawsze z przyjemnoscia czytam Cie…

Dodaj komentarz