W kanałach

seks w kanałachW kanałach – Aeshtir – seks w kanałach – opowiadanie erotyczne

– E, stary! – zakrzyknął ktoś, wpijając zarazem boleśnie rozczapierzone palce w ramię Grzegorza Zalewskiego, ucznia klasy maturalnej IV. Liceum Ogólnokształcącego imienia Bolesława Prusa.

Zalewski odwrócił się mimowolnie, krzyżując wzrok swych ciemnobrązowych, szczerych oczu z chłodnym błękitem tęczówek kolegi z klasy.

– Co jest? – rzucił na odczepnego Grzegorz. Jego rozmówca, znany w całej okolicy mały, szczurowaty cwaniaczek, Jarek, błyskał roześmianym wzrokiem w jego stronę, szczerząc zęby w pewien nieprzyjemny, mrożący krew w żyłach sposób. – Nie mam na kiepy, jeśli o to chodzi, koleś – mruknął Grzegorz, próbując za wszelką cenę pozbyć się natręta.

– Sram na twoje kiepy, kurwa, człowieku! – parsknął Jarek, niemalże obrażony propozycją – Mam interes do zrobienia, przysługę chciałem ci wyświadczyć, a ty tu z takim gównem wyjeżdżasz… E, z kim ja gadam – machnął ręką. Celowo zresztą, wiedząc z doświadczenia, iż taka obcesowość wywoła zainteresowanie Grzegorza.

Trafnie przewidując, Grzegorz bowiem zatrzymał Jarka gestem ręki. Przerwa miała zakończyć się lada moment, ale wszakże wysłuchanie tego małego pomiotu nie powinna odbić się skazą na jego sumieniu, pomyślał Zalewski. Mów – rzucił krótko i rzeczowo.

– No, w końcu gadasz od rzeczy, stary. Mówię o co chodzi. – wyraźnie podniecony tematem Jarek gestykulował energicznie – No, Grzesiu, powiedz, kiedy odeszła od ciebie Malwina?

Tylko refleks, wywołany przebywaniem w wielu podejrzanych i śmierdzących rosyjskim spirytusem miejscach ocalił Jarka przed rozpędzoną niczym pociąg pięścią Grzegorza. Drugi cios zablokował przepraszającym gestem. Był zresztą przygotowany na atak agresji. Odkąd szkolna piękność pozwoliła sobie na oddanie swych wdzięków innemu podczas szkolnej dyskoteki, Grzegorz nie był zbyt skory do poruszania tematu o kryptonimie „Malwina”.

– Spokojnie, Grzesiu, spokojnie, kurwa! – pisnął Jarek, unosząc dłonie w bezbronnym geście – Wyluzuj, ja nie o tym, ja mam propozycję do ciebie, tylko się tak nie podkurwiaj, człowieku – wywrzeszczał pod koniec szkolny cwaniaczek.

– To co ty, kurwa, ode mnie chcesz, co? – warknął Grzegorz tonem przymilnym niczym wygłodzony bulterier.

– Stary, mam interes, wyluzuj, opłaci ci się, opłaci… – niczym od much odganiał się od szalejącej wokół Zalewskiego aury agresji, chłopak – Wiesz, mam teraz dobry interes na boku, załatwiam dupę dla kolesi i… E, wyluzuj! – miałknął chłopaczek, widząc, że Grzegorzowi czerwienieją policzki – Słuchaj, jakbyś chciał sobie pobzykać, to ja, tego, mam…

– Wypierdalaj, złamasie! – wrzasnął Zalewski – Będę, kurwa, potrzebował alfonsa, to wydam na agencję! Wypierdalaj, słyszysz!?

– OK., luz. – rzucił Jarek – Ale jak będziesz potrzebował, to…

Grzegorz zamachnął się ramieniem, gotów zmieść intruza z powierzchni ziemi. Jarosława już jednak nie było. Kierowany instynktem ulotnił się niczym kamfora.

***

Tak jak przewidywał Jarosław, Grzegorz zjawił się u niego w dwa dni po owej nieprzyjemnej rozmowie. Zalewski nie był typem amanta, nie sposób więc było oczekiwać od niego szybkiego porzucenia w wodach letejskich obrazu młodzieńczej miłości. Jarek wiedział jednak, iż miłość miłością, a popęd seksualny, zwłaszcza u dziewiętnastolatka, popędem. Jak to określił kolega Jarosława, słynący ze specyficznego poczucia humoru: „No ile można pacyfikować kombatanta pod kołdrą?”. Wzrokiem zwycięzcy spojrzał w pochmurną twarz nadchodzącego człowieka.

– No? Przemyślał decyzję? Bo propozycja nadal aktualna… – wycedził Jarek, pewny siebie. Jak się okazało, słusznie zresztą.

– Co to za propozycja? – mruknął niewyraźnie Grzegorz, międląc w dłoniach nieistniejącą kartkę papieru, cały czas przeklinający siebie za gorejący w nim seksualny płomień. – Tylko bez ściem…

– Spoko, spoko, człowieku – uspokoił go Jarek – Temat jest taki. Kolega mojego starego przykumał sobie miejsce, gdzie posuwa jakąś panienkę. Na dobrą sprawę każdy może ją ruchnąć, jeśli tylko wie jak do niej dojść.

– Dojść? Co ona, w pierdlu siedzi? – zapytał zainteresowany Grzegorz. Jarek uśmiechnął się szeroko, widząc, że jego słowa nie trafiły w próżnię.

– Spokojnie, stary, wyluzuj… Zobaczysz. Mówię ci tylko, jak chcesz sobie wsadzić w mokrą szparę, to jest twoja. Trzy dychy i masz. – sapnął, błyskając chytrze oczyma – Za kurwę trzy razy tyle wyjebiesz. To jak?

Zalewski podrapał się po głowie. Przed oczyma mignęła mu wijąca się pod obcym ciałem, obłapiana za piersi obcymi rękoma, wypełniona obcym prąciem, stękająca z rozkoszy Malwina.

– Zobaczę ile uda się matce z portfela podwinąć – rzucił niby od niechcenia – Zadzwonię do ciebie jutro koło siedemnastej…

– W pytę! – zawołał pewny siebie Jarosław.

***

Uliczka, którą wybrali sobie na spotkanie była najgorszą z możliwych. Niemożliwy do opisania smród, walające się wszędzie puste butelki po nalewkach, wrzaski z okolicznych bram – to wszystko otaczało czekającego z papierosem w ustach Grzegorza. Chłopak zerknął niecierpliwie na zegarek. Zbliżała się dziewiąta wieczór, pora spotkania.

W głębi duszy przysięgał sobie, że wyrwie Jarkowi dwunastnicę przez gardło, kiedy ten wychynął nagle z cienia. Małe, świńskie oczy błysnęły w świetle jedynej działającej w okolicy latarni.

– No, stary, bałem się, że stchórzysz – rzucił wesoło na powitanie. Grzegorz zacisnął pięści w odpowiedzi. – Ej, spokój człowieku, nie masz poczucia humoru? No? Luz. – uspokoił rozgniewanego młodzieńca. – Masz kasę?

Grzegorz wysunął w jego stronę dwa banknoty. Znikły w małej dłoni Jarka bez wahania.

– No – mruknął- to zapraszam – mówiąc te słowa podszedł do jednej ze studzienek ściekowych, z niemałym trudem odsuwając ciężkie wieko.

– Pojebało cię, kurwa? – wyrzucił z siebie Zalewski – Ja… mam tam, kurwa… Kurwa, pojebało!? – zakończył zdezorientowany.

– Luzik, spokojnie, uspokój się. – studził atmosferę Jarek – Myślałeś, że za trzy dychy będziesz miał Hotel Victoria? Złaź, jak chcesz zasadzić! – ton młodego zmienił się. To on w końcu trzymał teraz karty w ręku.

Grzegorz Zalewski zerkał niepewnie w bijącą z kanałów czeluść. Ociągał się kilka minut, po czym powoli zszedł na dół. Ciemność oraz nieziemski smród pochłonęły go doszczętnie.

***

– No? Jak się podoba pokoik? – mruknął Jarek, wyraźnie zadowolony z siebie. Gestem dłoni wskazał niewielkie pomieszczenie wyłożone sianem i gazetami. Obaj chłopcy nie mieli pojęcia do czego służy te kilka metrów kwadratowych podmiejskich kanałów. Nie to zresztą przyciągało ich uwagę.

Od jednej ze ścian ciągnął się potężny łańcuch, krępujący kostkę kobiety. Nie sposób było stwierdzić ile więźniarka mogła mieć lat, twarz jej była bowiem skryta pod kołtunem ciemnych, potarganych włosów. Jedynie błysk dzikich, niepokornych oczu wskazywał na to, iż pod tym chochołem krył się żywy człowiek.

Kobieta była naga. Pomimo warstwy brudu pokrywającego jej ciało, obaj młodzieńcy nie mogli oderwać oczu od jej kuszących, emanujących erotyzmem kształtów. Wzrok chłopców prześlizgiwał się po jej kształtnych udach, pięknie zaokrąglonych biodrach, krągłych piersiach o ciemnoróżowych sutkach. Ta perwersyjna nagość, połączona z niewolniczą uległością tej dziwacznej postaci sprawiła, że krew nabiegła Grzegorzowi w okolice podbrzusza, mimo, że jednocześnie lodowaty dreszcz przebiegł mu po karku.

– No. – mruknął Jarek, wyciągając lufkę nabitą marihuaną – To ja se przyjaram, a ty się baw. Masz tu to, czego ta laseczka się boi – mówiąc to, wręczył Grzegorzowi palcat. Na sam widok przyrządu przykuta do ściany dziewczyna zaskowyczała żałośnie, kuląc się niczym zwierzę – Pokaż jej to, a ona w zamian da ci wszystko czego oczekujesz.

– Yyyy… A, tego, nie mógłbyś tak się stąd, normalnie, no, spierdalać? – bąknął Grzegorz. Wizja Jarka oglądającego go „w akcji” niezbyt poprawiała mu i tak już nadwątlony nastrój.

– O kurwa, człowieku, luzik, nie będę podglądał. Normalnie. – usłyszał w odpowiedzi.

Błysnęło światło zapalniczki i zatęchłe powietrze wypełnił słodkawy zapach marihuany. Twarz Jarosława spowiła chmura sinoniebieskiego dymu. Grzegorz odwrócił się w stronę więźniarki, niepewnie. Przed oczyma znów stanęła mu brana od tyłu Malwina (nie był pewien co prawda, w jaki sposób jego była umilała sobie czas z obcym, jednakże wyobraźnia Grzegorza pracowała w tym temacie wyjątkowo sugestywnie). Zacisnął pięści.

– W… Wstań – zakomenderował, unosząc znacząco palcat. Naga niewolnica podniosła się posłusznie, ukazując w nikłym świetle naftowej lampy swoje smukłe, proporcjonalne kształty. Grzegorz westchnął. Cała ta sytuacja, gryzący w nozdrza kwaśny zapach kobiecego potu, brud na twarzy owej nieznanej dziewczyny oraz wyraz jej wielkich, przerażonych oczu, działał na niego wyjątkowo pobudzająco.

Rozpiął rozporek, z ulgą uwalniając nabrzmiały do granic bólu penis. Dyszał ciężko, podniecony nietypową sytuacją. Za plecami słyszał ciche trzaski palonej trawy. Intensywna wilgoć, panująca w pomieszczeniu, jeszcze bardziej pobudzała jego zmysły.

– Ssij. – rzucił nieco bardziej stanowczo, wskazując na wystający ze spodni członek. Nie spuszczając wzroku z trzymanego w ręce Grzegorza narzędzia bólu, dziewczyna posłusznie wykonała polecenie.

Było mu przyjemnie jak nigdy dotąd. Nie chodziło tu nawet o sprawnie pracującą nad jego penisem usta dziewczyny. Czuł władzę nad tą nieszczęśnicą, był jej królem i katem zarazem. Wyobraził sobie twarz swojej byłej dziewczyny w miejscu tej, która ssała i lizała teraz jego prącie. Chciał zemsty, poniżenia całego przeklętego rodu kobiecego, który skazał go na męki i rozpacz.

Chwycił skołtunioną grzywę dziewczyny. Gestem, dość brutalnym, nakazał jej przestać.

– Wypinaj dupę, zdziro! – wrzasnął nagle, a raczej pisnął przeraźliwie. Nawet Jarek odstawił na chwilę czynność nabijania kolejnej lufki na bok i spojrzał z niedowierzaniem na Grzegorza.

Jego oczy płonęły furią i niemym, trudnym do zdefiniowania, bólem jednocześnie. Popchnął z całej siły więźniarkę na posłanie z gazet i słomy, ustawiając ją w dogodnej pozycji. Bezimienna zapłakała z bólu, kiedy chłopak brutalnie wtargnął do jej wnętrza. Zacisnęła pięści, aż pomiędzy palcami popłynęły strużki krwi.

Grzegorz darł się jak opętany. Jego pośladki poruszały się miarowo, z każdą sekundą przyspieszając. Jarek wstał, przerażony zmianą zaszłą w jego koledze. Przypominał teraz rozbudzonego buhaja. Z ust co chwila wydobywało się imię. Jej imię.

Powietrze przeciął krótki świst, po czym palcat upadł na gładkie plecy dziewczyny, znacząc je krwawą pręgą. Rozległ się wrzask, który dość prędko przeszedł w nieludzkie, mrożące krew w żyłach wycie.

– Kurwa, nie! – wrzasnął Jarek, wiedząc że nikt nie może się dowiedzieć o jego obecności w tych kanałach. Rzucił się z pięściami na oszalałego chłopaka, wciąż gwałcącego przykutą do ściany istotę. Grzegorz odepchnął go z łatwością. Jego oczy przypominały palące się pochodnie, błyskające w nich ogniki szaleństwa trzaskały raz za razem.

W oddali rozległy się ciężkie kroki wojskowych butów. Jarek rzucił się do ucieczki. Rozjuszony palcat uderzał raz za razem, dopóki ciężka niczym bochen chleba pięść nie opadła na potylicę jego właściciela.

Zapadła ciemność.

***

– Ty jebany gnoju, ty szmato pierdolona, ty pedale zasrany! – niczym stukot kamieni po brukowanej uliczce stek inwektyw przetoczył się po głowie Grzegorza. – Moją niuńkę tak potraktować? Ty gnoju… – wąsata, szeroka twarz pochyliła się nad na wpół przytomnym chłopakiem, zionąc wódką i cebulą.

Grzegorz zdał sobie sprawę, że jest nagi. Ciało oblepiało mu jeszcze ciepłe nasienie. Cios nadszedł dokładnie w momencie orgazmu. Co za ironia losu, przemknęło przez głowę. Chciał się poruszyć, lecz zdał sobie sprawę, że jego członki zostały czymś mocno skrępowane. Wrzasnął.

– Żebyś ty ją tylko przeleciał, to chuj. – mruknął wąsacz. Grzegorz zauważył, że stojący nad nim oprawca ma na sobie wojskowy mundur. W potężnej dłoni zauważył bykowiec. – Ale, kurwa, zachciało się gówniarzowi sado, do kurwy, maso, co? no i z kim ja mam się teraz zabawiać, jak nie mam służby, hmm? – mruknął.

Rozległ się trzask. Białe plamki zatańczyły Grzegorzowi przed oczyma. Jęknął i skulił się z bólu. Pociekły łzy. Łzy bólu i poniżenia.

– Wstań. – powiedział władczy głos. Świsnął bat. – Ssij.

Ryk przerażenia potoczył się przez opuszczone, zatęchłe kanały.

 

© by Aeshtir 2006


Inne polecane opowiadania:

They cannot see me naked – opowiadanie erotyczne

Odwet – opowiadanie erotyczne
Naznaczona przez niego – opowiadanie erotyczne 


Spodobał Ci się ten wpis? Uważasz że jeszcze komuś może się przydać?  BĘDZIE NAM BARDZO MIŁO, JEŚLI:

  • zalajkujesz go albo udostępnisz na swoim profilu na Facebooku,
  • dasz nam o tym znać komentarzem,
  • zalajkujesz albo dodasz do obserwowanych nasz profil,

 

 

 

Dodaj komentarz