Wilgotne miejsca (Charlotte Roche)

wilgotne miejscaWilgotne miejsca – Charlotte Roche – obsceniczna powieść fizjologiczna – brudna erotyka – recenzja

Debiutancka powieść Charlotte Roche została wydana w Niemczech w 2008 roku i przez długi czas nie schodziła z listy bestsellerów. Polskie wydanie ujrzało światło dzienne za sprawą wydawnictwa Czarna Owca rok później i nosi tytuł Wilgotne miejsca. Moim zdaniem nieformalny tytuł pod którym książka była znana jeszcze przed oficjalną premierą jest bardziej adekwatny – Tereny podmokłe.

Wilgotne miejsca są zdecydowanie bardziej obrazoburcze niż o czterdzieści lat młodszy Kompleks Portnoya był w swoim czasie. Przede wszystkim za sprawą tematyki i sposobu jej przedstawienia. Opinię o powieści można zawrzeć w następujących stwierdzeniach:

  • Manifest akceptacji kobiecości ze wszelkimi jej fizjologicznymi aspektami.
  • Literacka prowokacja stojąca w opozycji do kultu ciała i jego idealizowania.
  • Pełna obrzydliwości historia następstw braku higieny osobistej u nastolatki.
  • Dramat nastolatki zdominowanej przez pedantycznie higieniczną matkę oraz jej próby doprowadzenia do scalenia rodziny po rozwodzie.

I każde z powyższych stwierdzeń jest… prawdziwe. Co więcej – nie wykluczają się. Ale jeśli kogoś zaintrygowały niech się dwa razy zastanowi zanim sięgnie po tę książkę. Nie jest lektura przyjemna ze względu na wysoki poziom obrzydliwości, zniesmaczenie (w najlepszym wypadku!) gwarantowane.

Bohaterka – Helen Memel – ma w powieści lat osiemnaście. Jest nastolatką prowadzącą niehigieniczny tryb życia przy bardzo bujnym życiu erotycznym, stosującą szeroki wachlarz sposobów masturbacji, zafascynowaną własnymi wydzielinami i wydalinami.  Woń wydzieliny pochwowej podnosi do rangi afrodyzjaku „Palec na krótko zanurzyć w cipce, położyć odrobinę śluzu za uszami i rozetrzeć. Zdziała cuda już przy pocałunku na powitanie”. Inny przykład fascynacji węchowych  „W rzeczywistości wszystkich nas przecież kręcą zapachy cipki, chuja i potu. Tyle że ludzie zwykle są oderwani od natury i uważają, że wszystko, co naturalne, śmierdzi, a co sztuczne, pięknie pachnie”. Jest bywalczynią domów publicznych gdzie uprawia seks z kobietami, preferując aktywność w trakcie miesiączki. Pozwala golić swoje owłosienie intymne przygodnie poznanemu mężczyźnie, fetyszyście tej czynności. Nie stroni od narkotyków i licznych kontaktów seksualnych nieznajomymi.

Pobyt Helen w szpitalu jest następstwem przecięcia hemoroidów w trakcie golenia owłosienia w okolicy odbytu. Przekraczając granice dobrego smaku opowiada zarówno o zdarzeniu jak i o zmianach skórnych i podskórnych. Wymusza na chirurgu przekazanie jej pooperacyjnego wycinka zainfekowanej tkanki oraz fotografuje rany pooperacyjne. Można powiedzieć, że delektuje się stanem swojego tyłka po zabiegu.

Jednym zdaniem – vademecum obrzydliwości wszelkich związanych z kobiecymi sferami erogennymi. Uwaga! Lektura wyłącznie na własną odpowiedzialność. Po odejściu od recenzji reklamacji nie przyjmuje się.


To może być również interesujące:

Merz: Jestem całkiem spokojną wariatką

Kobiety Brodziaka

Bo nago znaczy intymnie i szczerze – Naked Girls Reading na Czarno


Spodobał Ci się ten wpis? Uważasz że jeszcze komuś może się przydać?  BĘDZIE NAM BARDZO MIŁO, JEŚLI:

  • zalajkujesz go albo udostępnisz na swoim profilu na Facebooku,
  • dasz nam o tym znać komentarzem,
  • dołączysz do naszej grupy Erotyka – Odcienie Czerwieni

3 myśli na temat “Wilgotne miejsca (Charlotte Roche)

  1. Mam wrażenie, że czytałam inną książkę… Fakt, momentami autorka jedzie po bandzie, co wrażliwszych czytelników może zniesmaczać, ale to książka nie tylko o cielesności i kulturowym podejściu do niej, a przede wszystkim o nastolatce nie radzącej sobie z rozstaniem rodziców (i ich złymi relacjami). Ta emocjonalna część również jest bardzo ważna.

    Inna rzecz, że nie mamy tu do czynienia z żadnymi następstwami braku higieny. Mimo takiego a nie innego trybu życia, bohaterka nie nabawia się żadnej infekcji, niczym się nie zaraża, a jedynie kaleczy się przy goleniu okolic odbytu, co może przydarzyć się każdemu, choćby najbardziej zafiksowanemu na punkcie higieny osobnikowi…

    Osobiście zachęcam do lektury :)

  2. Skaleczyć zdarzy się każdemu ale nie każdy przy goleniu kaleczy się w… hemoroida. A temu schorzeniu zdecydowanie nie służy brak higieny. Nie jest napisane, że nabawiła się hemoroidów w związku z zaniedbaniem higieny ale zdecydowanie je posiada. A i zabieg, któremu została poddana pozwala domniemywać, że odbył się w związku z tym.

    1. Cóż, hemoroidy to rzeczywiście nic przyjemnego, ale nie wynikają z braku higieny, przyczyną może być siedzący tryb życia, brak ruchu, zaparcia, niewydolność żylna, uprawianie niektórych sportów (jeździectwo, kolarstwo), zbyt mała ilość błonnika w diecie (generalnie wszystko, co stwarza problemy z wypróżnianiem, w tym samo powstrzymywanie się w razie potrzeby), a nawet ciąża; zdecydowanie nie siadanie na obsikanych deskach w toaletach publicznych (czego nie polecam z innych względów) czy używanie tamponów z papieru toaletowego (też nie polecam). To zupełnie inna bajka.

      Owszem, podczas operacji szczeliny odbytu bohaterce zdaje się usuwano również żylaki odbytu, ale nic nie pozwala domniemywać, że miało to cokolwiek wspólnego z brakiem higieny.

      Proszę, nie piętnujmy tu ludzi z podobnymi schorzeniami, jest ich naprawdę wielu, a choroba nie wynika z ich zaniedbań czy świadomych złych wyborów. Wdaje mi się, że sama w sobie jest już wystarczająco nieprzyjemna i wstydliwa.

Dodaj komentarz